Stan Asencio: Wygląda na to, że to coś z szyją, ale nie wydaje się poważne. Oby skończyło się tylko na strachu. Uderzenie było naprawdę mocne, wszystkim nam ścisnęło się w żołądku, ale wygląda na to, że nic poważnego się nie stało.
Dominacja Benfiki: W Lidze Mistrzów nigdy nie jest łatwo, zawsze są momenty, w których trzeba cierpieć. Rzeczywiście, na początku mieliśmy problem z wyjściem z własnej połowy, rywale mocno nas naciskali. Zostawiali jednak wolne przestrzenie między swoimi środkowymi pomocnikami, gdzie powinni wchodzić Gonzalo lub Fede (Valverde). W przerwie staraliśmy się to poprawić i z czasem graliśmy coraz lepiej.
Poziom Tchouaméniego: Aurelien jest dla nas niezwykle ważny. Gol? Dużo o tym rozmawialiśmy, prezentuje się znakomicie i mówiliśmy mu, że jeśli będzie wchodził pod pole karne, to zacznie strzelać bramki. Mam nadzieję, że to pierwszy z wielu jego goli. Szkoda, że bramka Gülera została anulowana.
Jak zagrał Vinícius: Vini rozegrał świetny mecz, był bardzo groźny, strzelał gole, stwarzał zagrożenie przy każdym pojedynku. Na pewno ma już w domu wiele statuetek MVP, ale dobrze, że tym razem nagroda trafiła do Aureliena, który wykonuje mnóstwo niewidocznej pracy, często niedocenianej.
Preferowany rywal: Ktokolwiek się trafi, czekają nas bardzo trudni przeciwnicy. Czy to będzie City, czy Sporting, łatwo nie będzie. Nie mamy żadnych preferencji.
