W pierwszym środowym meczu Ligi Mistrzów Karabach podejmował u siebie Newcastle United. Gospodarze na Stadionie Republikańskim w Baku absolutnie nie należeli do faworytów, ale pokonywanie nominalnie silniejszych zespołów dało im przecież miejsce w tej fazie.
Sprawdź szczegóły meczu Karabach Agdam – Newcastle United
Niemal pełne trybuny błyskawicznie musiały obudzić się do gorzkiej rzeczywistości tego spotkania, bowiem już po dwóch minutach Mateusz Kochalski musiał wyciągać piłkę z bramki. Dan Burn wypuścił Anthony’ego Gordona sam na sam, a ten podciął piłkę poza zasięgiem wychodzącego Polaka.
Kochalski zdążył jeszcze dobrze wybić uderzenie samego Burna w 7. minucie, zanim ponownie wyjmował piłkę z siatki. Tym razem po rzucie rożnym główka Dana Burna zaskoczyła golkipera, który tylko w pierwszym kwadransie wykonał pięć naprawdę świetnych interwencji. Choćby przy rajdach Harveya Barnesa i Gordona na jego bramkę. Gdy w 20. minucie Hall próbował wkręcić mu piłkę z rożnego, Polak też zachował czujność, a następnie zatrzymał Barnesa raz jeszcze w 25. minucie. Na tym etapie jego nota Flashscore wynosiła ok. 8/10, co przy dwóch straconych bramkach było imponujące.
Niestety, defensywa Karabachu była kompletnie rozbita i nawet kolejna genialna parada Mateusza z 28. minuty nic nie dała – wynik rósł dalej. Po półgodzinie sędzia przyznał rzut karny za uderzenie piłki w rękę podpierającą upadającego obrońcy. Polak wyczuł Gordona i miał piłkę na rękawicy, jednak strzał był za mocny.
Minutę później koszmarna strata Mediny dała Gordonowi kolejną okazję i nie pomylił się. Miał już hat-tricka, ale na tym się nie skończyło. Tuż po świetnej interwencji przy „centrostszale” Tonalego Kochalski ratował się taranowaniem wychodzącego sam na sam Gordona, za co arbiter przyznał kolejną jedenastkę. Do przerwy 5:0.
Po zmianie stron sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej: Karabach oferował oczekiwaną przez kibiców intensywność, obrona nie była już stadem kurczaków bez głowy, a dociśnięci zawodnicy Newcastle zaczynali się gubić. W efekcie, w 54. minucie Elvin Cafarquliyev wpakował piłkę do siatki gości z bardzo ostrego kąta. Liniowy natychmiast podniósł chorągiewkę, ale VAR przyznał rację miejscowym.
Zaczęli szukać też drugiego gola, zdobywali kolejne stałe fragmenty, jednak marzenia o powrocie do gry przynajmniej w perspektywie rewanżu rozwiały się na 18 minut przed końcem. Wprowadzony moment wcześniej Jacob Murphy posłał strzał z dystansu, Kochalski się rzucił, ale piłkę podpił głową Huseynov i wpakował Polakowi pod poprzeczkę.
Sytuacja Karabachu mogła zostać pogorszona w 89. minucie, gdy po rzucie wolnym wybił celną główkę, a następnie zatrzymał dobitkę Osuli z bliska - strzelec nie mógł uwierzyć, że to nie weszło.

