Na początek 7. kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów mierzyły się ze sobą ostatni w tabeli Kairat Ałmaty oraz zajmująca 31. miejsce drużyna Club Brugge. Kazachowie przed startem meczu wiedzieli już, że jeden punkt zdobyty w sześciu meczach, to będzie za mało, żeby zagrać w fazie play-off, ale zwycięstwo Belgów pozwoliłoby im zachować szansę na awans do TOP 24. Spotkanie rozgrywane było nie w Ałmatach, a w Astanie.
Kajrat wytrzymał pół godziny, później goście zaczęli strzelać
Od pierwszego gwizdka w meczu, co nie było zaskoczeniem, dominowali goście i szukali swoich szans. Bardzo blisko trafienia w 18. minucie był Mamadou Diakhon, ale jego uderzenie trafiło w słupek.
Belgowie nie poprzestali na atakach i doprowadzili do prowadzenia w 32. minucie. Po dośrodkowaniu niefortunnie interweniował Temirlan Anarbekov, który odbił piłkę wprost pod nogi Aleksandara Stankovicia, a ten bez zastanowienia uderzył mocno w środek bramki i mieliśmy 1:0.
Sześć minut później było już 2:0. Nie popisała się ponownie defensywa Kazachów. Wydawało się, że Kyriani Sabbe przeciągnął dośrodkowanie, ale piłkę z linii końcowej zdołał dograć jeszcze Joaquin Seys, a z bliskiej odległości do siatki trafił Hans Vanaken. Do przerwy było 2:0.
Club Brugge zadał kolejne ciosy po przerwie i pewnie wygrał w Astanie
W drugiej połowie nie zmieniła się sytuacja na murawie, wciąż dominowali gracze Club Brugge, którzy co rusz szukali swoich okazji na podwyższenie wyniku. Bardzo aktywny był Carlos Forbs, ale jego uderzenia nie znajdowały drogi do siatki Kajratu.
Belgowie podwyższyli wynik w 74. minucie meczu. Diakhon poradził sobie łatwo z defensywą gospodarzy, zagrał w światło bramki, a tam znalazł się Romeo Vermant i pewnie trafił do siatki. Nieco ponad dziesięć minut później było już 4:0. Delikatne dośrodkowanie w pole karne sprzed linii szesnastego metra zagrał Vanaken, a tam świetnie znalazł się Brandon Mechele i strzałem głową pokonał Anarbekova.

Do regulaminowego czasu arbiter doliczył dwie minuty, a jego trakcie doszło do niespodziewanego. Adilet Sadybekov złożył się do strzału sprzed pola karnego, uderzył z powietrza i pięknym trafieniem zanotował historycznego pierwszego domowego gola dla Kajratu w historii Ligi Mistrzów.
Goście z Belgii dzięki temu zwycięstwu zachowali szansę na awans do fazy play-off.
