Po porażce 0:2 z Olympiakosem w ostatnim meczu Ligi Mistrzów, Bayer Leverkusen wiedział, że potrzebuje zwycięstwa, by zagwarantować sobie miejsce w fazie play-off.
Od początku spotkania Leverkusen dominował i kontrolował przebieg gry, aż w 13. minucie zdołał przełamać defensywę rywali. Malik Tillman wyprowadził Die Werkself na prowadzenie w bardzo nietypowy sposób – Amerykanin zaatakował Arnau Tenasa, którego wybicie trafiło w napastnika i odbiło się do bramki.
Podopieczni Kaspera Hjulmanda nie przestawali naciskać na defensywę Villarreal w pierwszej połowie i byli bliscy podwyższenia prowadzenia w 26. minucie, ale strzał Ibrahima Mazy z linii pola karnego trafił w słupek.
Leverkusen nie zwalniał tempa i na dziesięć minut przed przerwą zdobył drugą bramkę – Tillman po raz drugi wpisał się na listę strzelców, uderzając z pierwszej piłki w dolny prawy róg z linii pola karnego.

Pierwsze 10 minut drugiej połowy upłynęło spokojnie, bez żadnego strzału z obu stron. Jednak nieco przed upływem godziny gry Leverkusen ponownie przyspieszył i zdobył trzecią bramkę za sprawą Alejandro Grimaldo.
Hiszpan pogłębił kryzys Żółtej Łodzi Podwodnej po wymianie podań ze swoim rodakiem Lucasem Vazquezem, po czym precyzyjnym strzałem umieścił piłkę przy bliższym słupku.
Trzecia bramka praktycznie rozstrzygnęła losy spotkania, a Leverkusen spokojnie kontrolował przebieg gry, mając świadomość, że miejsce w fazie play-off jest już pewne.
Tymczasem Villarreal w fatalnym stylu pożegnał się z rozgrywkami, kończąc fazę ligową na przedostatnim miejscu, wyprzedzając jedynie Kairat Ałmaty dzięki lepszemu bilansowi bramek.
