Po dramatycznym remisie 3:3 w Brugii, Atletico musiało na swoim stadionie udowodnić wyższość nad belgijskim rywalem. Podopieczni Cholo Simeone byli zdecydowanym faworytem, jednak w tym sezonie potrafią tak mocno zachwycać, jak rozczarowywać.
Sprawdź szczegóły meczu Atletico – Club Brugge

Nerwy do przerwy
Gospodarze wydawali się w pierwszych minutach czuć ciężar presji, pozwalając gościom na zbyt swobodne budowanie akcji. Efekt to pierwsze uderzenie Nicolo Tresoldiego już po trzech minutach. Tę próbę udało się zablokować, za to w 9. minucie Stanković z dystansu zdołał przetestować refleks Oblaka.
Na dobrą szansę Atletico fani musieli czekać prawie kwadrans. W 13. minucie Giuliano Simeone był blisko dotarcia do piłki zagranej z prawej. Przegrał walkę, ale padł i VAR analizował potencjalnego karnego. Jedenastki nie przyznano, więc Brugia atakowała dalej – w 18. minucie Hugo Vetlesen mocno uderzał, obrońca ofiarnie zastawił piłkę ciałem.
Otwarcie wyniku przyszło nieoczekiwanie: Oblak wykopał wprost do Sorlotha, ten mimo asekuracji doszedł do strzału. Uderzenie nie było trudne, a Mignolet mimo wszystko zdołał je przepuścić. Szczęście sprzyja lepszym? Na takie stwierdzenie było za wcześnie – Julian Alvarez pudłował po 30 minutach i nie zdołał zapisać się w meczu, tymczasem Brugia odpowiedziała po rzucie rożnym w 36. minucie. Mechele przedłużył głową, a Joel Ordonez głową pokonał Oblaka.
Sorloth dopełnił dzieła
Już dwie minuty później Vetlesen próbował ponownie, lecz jego mocne uderzenie po szczupaku zdołał jakoś zgasić Oblak. Słoweński bramkarz zatrzymał tego samego strzelca także w 44. minucie i Atletico mogło zejść na przerwę z ulgą, że nie przegrywa. Za to po powrocie miejscowi potrzebowali tylko minuty na ponowne prowadzenie. Po wrzutce Simeone udało się oddalić piłkę, lecz ta spadła pod nogi Johnny’ego Cardoso, który przymierzył i z 18 metrów wpakował piłkę przy słupku.
Podrażnieni ciosem Belgowie próbowali nabrać wiatru w żagle, zaś Atleti grali dłuższy czas na „zabicie” meczu. Powstała wyraźna dysproporcja: Club Brugge naciskało bez efektu, a gospodarze liczyli na jedną kontrę, która pozwoli przypieczętować awans. Ten moment nadszedł na kwadrans przed końcem. Llorente przerzucił piłkę do ataku, gdzie zostali tylko Lookman i Sorloth. Ten pierwszy strzelał, ale zablokowane uderzenie skończyło się odegraniem do jeszcze lepiej ustawionego Norwega. Musiał to wykończyć i skompletował dublet!
Sytuacja Brugii stała się nie do pozazdroszczenia, a gospodarze byli wyraźnie nienasyceni. W 87. minucie rzut rożny w wykonaniu Atletico został rozegrany po mistrzowsku - Griezmann dograł na krawędź pola karnego, tam Ruggeri nabiegł i wstrzelił piłkę przed bramkę, a Sorloth w powietrzy złożył się do strzału na wagę hat-tricka. Powrotu z tego stanu już nie było, Atletico miało gwarancję awansu.

