Barcelona przyjechała do Pragi z tylko trzema zwycięstwami w sześciu kolejkach Ligi Mistrzów. Plan był więc jasny: trzeba wygrać siódmy i ósmy mecz, by wskoczyć do pierwszej ósemki. Praska Slavia, choć nie grała już w zasadzie o nic, nie zamierzała niczego ułatwiać.
Sprawdź szczegóły meczu Slavia Praga – Barcelona
Rogi Slavii kontra celownik Fermina
W pierwszych minutach Blaugrana nie była w stanie narzucić w pełni swoich warunków, choć pierwsza groźna sytuacja należała właśnie do przyjezdnych. Po sześciu minutach Fermin Lopez posłał piłkę nad poprzeczką, zanim gorąco zrobiło się pod drugą bramką. W 10. minucie rzut rożny trafił do Tomasa Holesa na bliższym słupku, ten przedłużył na drugi koniec bramki, gdzie Vasil Kusej wbiegł z piłką za linię.
Ku uciesze widowni, Slavia nie opuszczała połowy gości, a w 14. minucie Joan Garcia musiał piąstkować po kolejnym kornerze. Kolejne okazje nie przychodziły jednak pod bramką Barcy, której przewaga wydawała się już tylko rosnąć.
Tuż przed upływem 30 minut Eric Garcia z dystansu zmusił Jindricha Stanka do interwencji, a pięć minut później bramkarz musiał już wyciągać piłkę z siatki. Akcja Barcelony poszła lewą stroną, by skończyć się odegraniem do Fermina. Ten z ostrego kąta wpakował piłkę mocnym uderzeniem obok próbującego interweniować Stanka.
Właśnie 22-latek wyrósł na bohatera gości po kolejnych kilku minutach. Gdy Pedri dostrzegł, że stoi niekryty 19-20 metrów przed bramką, oddał mu piłkę. Fermin przymierzył i wsunął piłkę przy słupku. Wydawało się, że uderzenie z 42. minuty ustawia mecz na przewidywanej przed startem trajektorii, jednak Slavia zdołała odpowiedzieć: kolejny rzut rożny, strącenie piłki przy bliższym słupku i pechowe odbicie od barku Roberta Lewandowskiego. Samobój.
"Lewy" zdołał się zrehabilitować
Wznowienie gry przyniosło spodziewane ataki gości: sekundy po powrocie Pedri oddał pierwszy strzał, w 50. minucie z kolei piłka znalazła się w siatce, ale bez radości po stronie Barcelony. Bo strzał Fermina – odbity przez Stanka – znalazł na spalonym dobijających Lewandowskiego (powinien był pokonać golkipera!) i De Jonga.
Plany Barcy stały się trudniejsze do realizacji po 60 minutach, bowiem Pedri doznał kontuzji. Wszedł Dani Olmo i nos trenera nie zawiódł. W 63. minucie Stanek w świetnej okazji zatrzymał Lewandowskiego, lecz Barcelona nie odpuściła i piłkę dostał właśnie Olmo. Huknął zza pola karnego w samo okno na 3:2.
Duma Katalonii już wiedziała, że Slavii na kontakt pozwolić nie można. Ambitni piłkarze z Czech musieli uznać wyższość gości na 19 minut przed końcem. Na swoje trafienie doczekał się czyhający pod bramką Lewandowski. Polski napastnik z kłopotami przyjmował mocne podanie z lewej od Rashforda, ale - widząc ruch bramkarza do piłki - dopchnął ją szybko za linię.
Kapitan reprezentacji Polski otrzymał szansę gry przez pełne 90 minut, jakby Hansi Flick wiedział, że po pechu z pierwszej połowy potrzebuje dograć mecz do końca. A że zdobył swojego 106. gola w Lidze Mistrzów, cele obu zostały wykonane.

