Spotkanie rozgrywane na słynnym stadionie Bernabeu rozpoczęło się dla gospodarzy idealnie. Już w piątej minucie po składnej akcji zespołu piłkę Kylianowi Mbappe wystawił Federico Valverde, a Francuz płaskim strzałem zdobył dziesiątą bramkę w tym sezonie Ligi Mistrzów.
Radość szybko mogła przerodzić się w rozczarowanie, gdyż po drugiej stronie boiska odpowiedzieć chciał Folarin Balogun. Obrońcy zdołali jednak wytrącić go z rytmu i napastnik ostatecznie posłał piłkę obok bramki. Wkrótce jeszcze lepszą okazję zmarnował Ansu Fati, który uderzał niecelnie ze środka pola karnego.
Zmarnowane akcje, szczególnie z takim przeciwnikiem jak Los Blancos, zwykle mszczą się błyskawicznie. Tak było i tym razem, gdyż jeszcze przed upływem pół godziny po fantastycznym zwodzie Eduardo Camavingi i podaniu Viniciusa strzałem z bliskiej odległości drugą "dziesiątkę" goli otworzył Mbappe.
O ile przed przerwą goście zdołali sie podnieść i sprawdzić umiejętności Courtoisa po próbach Maghnesa Akliouche'a i Baloguna, to po wznowieniu gry całkowicie się rozsypali. Najpierw po sprytnym podaniu Viniciusa swojego pierwszego gola w tej edycji rozgrywek strzelił Franco Mastantuono, a już po chwili po kolejnym zagraniu Brazylijczyka własnego bramkarza pokonał Thilo Kehrer.
Sam udział przy golach nie satysfakcjonował Viniciusa. W 63. minucie napastnik przeprowadził indywidualny rajd i po efektownym minięciu defensywy umieścił futbolówkę w górnym rogu bramki, uciszając w końcu gwizdy kibiców.

A to wciąż nie był koniec bramek w stolicy Hiszpanii. Najpierw błąd rezerwowego Daniego Ceballosa wykorzystał Jordan Teze, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. W 80. minucie na listę strzelców po podaniu Valverde wpisał się jeszcze Jude Bellingham, ustalając wynik spotkania na 6:1.
