Kataloński kolos wystąpił tu w sumie siedem razy, dwukrotnie przegrał, raz musiał zadowolić się remisem. Gdy już wygrywał, poza czterobramkowym pogromem Viktorii Pilzno w Edenie w 2011 roku, który poprowadził pewien Lionel Messi, nigdy nie zwyciężył różnicą większą niż jedna bramka. Jak wyglądało wcześniejszych siedem występów Blaugrany w Pradze?
1961, ćwierćfinał Pucharu Europy
Hradec Králové – Barcelona 1:1
Pierwsze w historii czeskie starcie z legendarnym klubem. Po porażce 0:4 w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Europy (dzisiejsza Liga Mistrzów) rewanż był już tylko formalnością sportową. Społecznie jednak – wręcz przeciwnie. Stadion w Hradcu nie był w stanie pomieścić wszystkich chętnych, mecz chciały zorganizować większe areny w Brnie lub Bratysławie. Ostatecznie wybrano praski Strahov, by kibice mieli jak najłatwiejszy dojazd. Zainteresowanie biletami było ogromne – od Pilzna po Koszyce. W jeden dzień pocztą napłynęło 10 tysięcy zamówień!
Ówczesne ceny biletów dziś brzmią jak bajka: 10 koron za miejsce stojące, 20-25 za siedzące. Trener Jiří Zástěra przygotowywał swój zespół przez 10 tygodni, a każdy styczniowy trening obejmował bieg na 10-15 kilometrów. Ponieważ nie miał żadnych materiałów wideo, czerpał wiedzę o rywalu z gazet i czasopism. Na Strahovie pojawiło się ostatecznie 45 tysięcy kibiców, a remis 1:1, który zapewnił reprezentacyjny napastnik Zdeněk Zikán, sprawił im wielką radość. Barcelonę zatrzymała dopiero w finale Benfica.
1981, 2. runda Pucharu Zdobywców Pucharów
Dukla – Barcelona 1:0
Wtedy, podobnie jak dziś, Dukla zmagała się z brakiem zainteresowania kibiców – na jej mecze na stadionie Juliska przychodziło zaledwie kilka tysięcy osób. A przecież na początku lat 80. klub należał do czołówki czechosłowackiej piłki, w szatni pełno reprezentantów, regularnie grał w Europie. Gdy jednak żółto-czerwoni w październiku 1981 roku w drugiej rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów (praktycznie dzisiejsza Liga Konferencji) zmierzyli się z Barceloną, trybuny wypełniło aż 28 tysięcy fanów! I na pewno nie żałowali…
W składzie gości był m.in. były zdobywca Złotej Piłki Duńczyk Allan Simonsen, niemiecki rozgrywający Bernd Schuster (później przeszedł do Realu Madryt) i inni. O wyniku przesądził już w 14. minucie szczęśliwy gol słowackiego pomocnika Jána Kozáka. Piłkarze za to historyczne zwycięstwo otrzymali wyjątkową premię – 600 koron. Rewanż nie poszedł już tak dobrze, Barcelona rozbiła Duklę czterema bramkami (trzy padły po stałych fragmentach gry) i ostatecznie wygrała całe rozgrywki.
1985, 1. runda Pucharu Europy
Sparta – Barcelona 1:2
Letenští byli prawdziwym koszmarem dla hiszpańskich gigantów. Dwa lata wcześniej wyeliminowali już na starcie Pucharu UEFA (dzisiejsza Liga Europy) Real Madryt, teraz los przydzielił im Barcelonę. Na starym stadionie, przy wypełnionych trybunach, 37 tysięcy kibiców powitało gości. Już po niespełna siedmiu minutach gospodarze zaskoczyli rywali genialnym podaniem Jana Bergera. Przed bramkarzem znalazło się wtedy aż czterech niepilnowanych graczy Sparty.
Wśród nich był strzelec Vlastimil Calta, który po latach wspominał tę bramkę jako najpiękniejsze przeżycie w karierze. Zawodnicy słynnego trenera Terry'ego Venablesa po przerwie odwrócili losy meczu dwoma trafieniami, ale to nie był koniec rywalizacji. W rewanżu czeski zespół zdobył Camp Nou, jednak wygrana 1:0 nie wystarczyła do awansu z powodu mniejszej liczby goli strzelonych na wyjeździe. Barcelona dotarła potem aż do finału, gdzie przegrała ze Steauą po rzutach karnych.
1992, faza grupowa Ligi Mistrzów
Sparta – Barcelona 1:0
W klubowej ankiecie kibiców z 2017 roku, która wyłaniała najlepszy mecz Sparty w jej stuletniej historii na Letnej, zwyciężyło właśnie to spotkanie. Trudno się dziwić. Sparta była wtedy postrachem Europy, do finału zabrakło jej naprawdę niewiele. Wspaniały sezon zwieńczyła przed 30 tysiącami kibiców meczem, w którym pokonała Barcelonę prowadzoną przez legendarnego trenera Johana Cruyffa. Przez długi czas gości ratowały słupki i poprzeczka, aż w końcu skapitulowali po strzale Horsta Siegla.
Kataloński zespół był wtedy znacznie silniejszy niż w połowie lat 80., naszpikowany gwiazdami z Ronaldem Koemanem czy Michaelem Laudrupem na czele. W środku pola grał obecny trener City Pep Guardiola. Wszyscy oni nie sprostali sparciańskiemu entuzjazmowi tamtego kwietniowego wieczoru. Kibice nie chcieli wypuścić zwycięzców z boiska, przez kwadrans po meczu oklaskiwali ich na stojąco. Była to jedyna porażka Barcelony w drodze po trofeum…
2000, druga faza grupowa Ligi Mistrzów
Sparta – Barcelona 1:2
Po raz trzeci z rzędu Barcelona odwiedziła Letną podczas wizyty w Pradze. Rozgrywana była druga faza turnieju, a w pierwszej czeski mistrz zdobył najwięcej goli ze wszystkich, zaraz po Barcelonie i Realu Madryt. W ostatnim meczu grupy goście byli już pewni awansu, więc Louis van Gaal mógł pozwolić sobie na oszczędzanie kluczowych zawodników. Sparta wciąż walczyła o ćwierćfinał i potrzebowała trzech punktów. Po sprytnym, płaskim strzale Zdeňka Svobody objęła prowadzenie.
Trener Ivan Hašek zabronił na ławce jakichkolwiek informacji z równolegle rozgrywanego meczu Porto, na którego porażkę w Berlinie liczyli piłkarze Sparty. Choć goście z Rivaldo i pięcioma holenderskimi reprezentantami w składzie wyrównali po przerwie, gospodarze nie przestawali walczyć. Byli blisko sukcesu – w 88. minucie sędzia podyktował dla nich rzut karny. Gdyby wykorzystali, mieliby słynną Barcelonę na widelcu. Jednak Pavel Hapal uderzył zbyt lekko, a chwilę później to goście zdobyli zwycięską bramkę…
2011, faza grupowa Ligi Mistrzów
Plzeň – Barcelona 0:4
Viktoria podczas swojego debiutu w Lidze Mistrzów od razu trafiła do VIP-owskiej loży. Czego chcieć więcej niż meczu z Barceloną… Jedynym minusem był fakt, że z powodu remontu stadionu w Štruncových sadach nie mogła grać u siebie i musiała przenieść się do praskiego Edenu. Tam zremisowała z BATE Borysów i AC Milan, ale to spotkanie było jedynym, które zakończyło się wyraźną porażką. Wynik mógł być inny, gdyby Milan Petržela przy stanie 0:0 wykorzystał swoją sytuację sam na sam od połowy boiska.
Chwilę później Lionel Messi po efektownym zwodzie położył na ziemię Mariána Čišovskiego, który go sfaulował. Czerwona kartka, rzut karny – i było po meczu. Argentyński magik pewnie wykorzystał jedenastkę, a w dalszej części spotkania, które straciło już tempo i emocje, spokojnie skompletował hat-tricka. Pokonani po meczu narzekali, że sędzia ich skrzywdził. Trener Pavel Vrba nawet stwierdził, że niektórzy zawodnicy nie chcieli już po przerwie wracać na boisko.
2019, faza grupowa Ligi Mistrzów
Z obecnego składu Slavii na Ligę Mistrzów ten wielki mecz pamiętają obrońcy Tomáš Holeš (wtedy rezerwowy) i Jan Bořil. Ten drugi zdobył jedyną bramkę dla gospodarzy, gdy niespodziewanie wbiegł na szpicę ataku, odważnie wpadł między dwóch obrońców i zagrał do siatki po podaniu Lukáša Masopusta. Trener Jindřich Trpišovský postawił na plan, by jego zespół jak najdłużej utrzymywał się przy piłce i odpoczywał z nią – i to się sprawdziło.
Slavia oddała tyle samo strzałów na bramkę co rywal (7), w posiadaniu piłki była tylko nieznacznie gorsza (47% – 53%), a także w liczbie podań Barcelona nie dominowała tak, jak zwykle. Gospodarze jednak nie zdobyli punktów, choć mieli kolejne świetne okazje. Krótko po wyrównującym golu rzut wolny wykonywał Messi, piłkę zmierzającą za linię bramkową sprytnie uderzył Luis Suárez w Petera Olayinkę, od którego odbiła się do bramki. Wypełniony po brzegi Eden zamilkł. Pokonani i tak usłyszeli po meczu pochwały od trenera za to, że zagrali na maksimum swoich możliwości. Jak będzie dziś wieczorem?
