Przed rozpoczęciem fazy ligowej pewnie nikt nie typował, że w 7. kolejce to Eintracht będzie walczył o życie, a Karabach pozostanie w grze o udział w pucharowej części Ligi Mistrzów. Tymczasem niemiecki zespół przyjechał do Baku świeżo po stracie trenera i już tylko z matematycznymi szansami na miejsce w top 24.
Sprawdź szczegóły meczu Karabach Agdam – Eintracht Frankfurt
Dwa szybkie gole na otwarcie
Na Stadionie Tofiqa Bahramova pojawiło się blisko 40 tys. widzów, a kto nie zdążył na pierwsze minuty, ten miał czego żałować. Już po trzech minutach Karabach objął prowadzenie, gdy drugi poważny atak wywołał panikę w polu bramkowym gości. Camilo Duran wpakował piłkę po nieudanej próbie jej oddalenia przez rywali.
Radość azerskiej widowni okazała się przedwczesna, ponieważ błąd Pedro Bicalho w defensywie ofiarował gola gościom. Zawodnik ograbił co prawda piłkę Ritsu Doanowi, tyle że oddał już do Cana Uzuna. Ten z parunastu metrów lekko umieścił ją tuż pod słupkiem, nie dając Mateuszowi Kochalskiemu szans.
Remis wydawał się uśpić mecz na dłużej, walka w środku pola nie przynosiła efektów. Dopiero w 37. minucie Kaua Santos szczęśliwie żebrami wybił piłkę poza światło bramki, a dwie minuty później Leandro Andrade był o włos od uderzenia w okienko, wybitego tuż nad poprzeczkę rykoszetem od obrońcy. Mało, jeszcze Joni Montiel szukał uderzenia z dystansu w 45. minucie
Druga połowa bardzo długo nie zwiastowała żadnych atrakcji – ponad 20 minut minęło, zanim Doan oddał uderzenie wprost w koszyczek Kochalskiego. Dwie minuty po nim Ellyes Skhiri próbował z dystansu, zbyt lekko i czytelnie na Polaka.
Jeden karny był, a drugiego nie...
Za to na kwadrans przed końcem stadion prawie eksplodował od emocji. W 74. minucie arbiter nie podyktował rzutu karnego po upadku atakującego zawodnika gospodarzy, tymczasem po przeniesieniu piłki na drugą stronę wskazał na wapno w niemal identycznej sytuacji! Świeżo wprowadzony Fares Chaibi oszukał Kochalskiego i dał prowadzenie Eintrachtowi na kwadrans przed końcem.
Faworyci z Niemiec mieli już tylko jedno zadanie: dotrwać z przewagą do końca. Tyle że piłkarze Gurbana Gurbanowa zachowali się idealnie, wyprowadzając cios w 79. minucie. Elvin Cafarquliyev znów dogrywał z lewej strony przed bramkę, tymczasem Camilo Duran ponownie wykańczał, dokładając nogę i samemu wpadając do siatki! Przy tumulcie trybun Karabach napierał do ostatnich minut i tylko westchnienie towarzyszyło uderzeniu Durana nad bramką z 89. minuty.
To nie był jeszcze koniec: w ostatniej doliczonej minucie Karabach wywalczył rzut rożny. Wydawało się, że goście oddalą zagrożenie, ale piłka wróciła drugą flanką i wrzucona przez Matheusa Silvę na nogę Bahlula Mustafazady wpadła pod poprzeczkę. Stadion eksplodował radością, bo Eintracht odpada z rozgrywek, a Karabach jest wciąż w grze o kolejną fazę.

