Według informacji eksperta angielskiej redakcji Flashscore, Deana Jonesa, poważnie rozważano, by Frank przestał być trenerem Tottenhamu już przed meczem z Borussią Dortmund. Teraz jednak oczekuje się, że właśnie to europejskie spotkanie będzie jego ostatnim w roli szkoleniowca londyńskiego giganta. Władze Spurs odłożyły decyzję o zwolnieniu ze względu na mocno osłabiony skład.
Frank ma do dyspozycji tylko 11 zawodników z pola, co jest efektem połączenia kontuzji, kar dyscyplinarnych oraz niedostępności niektórych piłkarzy. Klub uznał więc, że w takiej sytuacji byłoby niesprawiedliwe i nieodpowiednie powierzać zespół innemu trenerowi, dlatego postanowił poczekać na bardziej stabilne warunki.
W poniedziałek Frank zjadł lunch z dyrektorem generalnym Vinaiem Venkateshamem, dyrektorem sportowym Johanem Langem oraz Nickiem Beucherem, wpływowym zięciem współwłaścicielki Vivienne Lewis. Spotkanie opisał później jako przyjazne, jednak wszystko wskazuje na to, że jego odejście z ławki Spurs jest nieuniknione.
Część członków zarządu Tottenhamu uważała nawet, że Frank powinien stracić stanowisko już miesiąc temu. To właśnie Venkatesham był w tym trudnym okresie jego największym obrońcą. Aby duński trener utrzymał swoją pozycję, musiałby nastąpić naprawdę wyjątkowy zwrot, a według źródeł bliskich klubowi decyzja w sprawie jego przyszłości może zapaść już w środę.
Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, tymczasowym głównym trenerem może zostać Johnny Heitinga, który dołączył do Tottenhamu zaledwie kilka dni temu jako asystent Franka. Klub już zaczął rozważać długoterminowe opcje, a według informacji angielskiej redakcji Flashscore pojawiają się nazwiska trenerów ze światowej czołówki – w tym Mauricio Pochettino czy Xavi Hernandez.
Tottenham ma ambicje walczyć o najlepszych piłkarzy świata i jednocześnie utrzymać swoje kluczowe gwiazdy. Do realizacji tych celów potrzebuje trenera z najwyższej półki, dlatego najbliższe godziny mogą okazać się kluczowe dla dalszego kierunku rozwoju klubu.

