Hagi ma koszmarny początek pracy na stanowisku selekcjonera pierwszej reprezentacji. Jest pierwszym trenerem w historii rumuńskiej piłki, który rozpoczął kadencję od trzech kolejnych porażek w meczach o stawkę (1:2 w Szwecji, 2:4 u siebie z Bośnią oraz 0:6 na wyjeździe w Polsce).
Selekcjoner, znajdujący się pod ogromną presją, zaapelował do swoich podopiecznych o reakcję i walkę o honor. Kibicom przekazał, że jest świadomy krytycznego momentu, ale nie zamierza poddawać się przy pierwszej przeszkodzie.
"Kiedy nie będę już mógł, odejdę! Tak samo zrobiłem jako zawodnik"
Podczas konferencji prasowej Hagi przyznał, że bez zwycięstwa na początku pracy w reprezentacji musi się liczyć z falą krytyki ze strony mediów i kibiców. Selekcjoner podkreślił, że objęcie pierwszej reprezentacji jest prawdziwym zaszczytem, a także próbą własnej godności.
Zapytany o swoją przyszłość na ławce trenerskiej po poniedziałkowym starciu Hagi krótko stwierdził, że decyzja o kontynuowaniu pracy należy wyłącznie do niego. Chce zostać jak najdłużej, aby przywrócić zwycięstwa, bo tylko one mogą znów przynieść radość i odbudować zaufanie wokół reprezentacji.

"To ja podejmę tę decyzję. Mam nadzieję, że zostanę jak najdłużej. Przyszedłem do reprezentacji, żeby sprawić, by grała. Mam nadzieję, że zostanę jak najdłużej. Potrzebujemy zwycięstwa, ono przynosi szczęście. Zobaczymy. Mam nadzieję, że moment odejścia nadejdzie jak najpóźniej i że zmienimy sytuację" – powiedział Hagi podczas konferencji prasowej.
"Kiedy nie wygrywasz, musisz liczyć się z krytyką, taka jest piłka nożna. Dla Rumunii to słaby początek, a ja dopiero zaczynam swoją drogę i mam nadzieję, że to zmienię. Kiedy robisz to, co najbardziej kochasz, musisz wykonywać swoją pracę z przekonaniem. Bycie trenerem reprezentacji to zaszczyt, podobnie jak czerpanie radości ze zwycięstw. Kiedy nie będę już mógł, kiedy to poczuję, odejdę, tak samo jak zrobiłem jako zawodnik. To kwestia honoru" – kontynuował selekcjoner, zapytany, czy po serii porażek w Lidze Narodów nadal będzie prowadził reprezentację.
Odnosząc się do poniedziałkowego meczu ze Szwecją, Hagi stwierdził, że jest świadomy klasy rywali z północy, ale liczy na wsparcie kibiców w Bukareszcie, które pomoże zdobyć trzy punkty. Analizując przebieg wcześniejszych spotkań, szkoleniowiec wyjaśnił, że zespół strzelał gole, ale zbyt łatwo je tracił. Upokarzająca porażka w Polsce była natomiast skutkiem wczesnej czerwonej kartki dla Dragusina:
"Z Polską rozegraliśmy bardzo dobry mecz, dopóki graliśmy 11 na 11. Później, kiedy zostaliśmy w osłabieniu, było coraz trudniej. Jutro zaczniemy w 11 na 11, mam nadzieję, że skończymy w 11 na 11 i wygramy".
Problem z obroną
Selekcjoner wciąż jest przekonany o potencjale prowadzonej przez siebie kadry. Twierdzi, że jego wiara wynika z faktu, iż powołani przez niego piłkarze mają bardzo duże doświadczenie.

Hagi wyjaśnił także duże zmiany dokonywane z meczu na mecz. Zaznaczył, że próbował zachować trzon zespołu, który wystąpił na mistrzostwach Europy, a jednocześnie uzupełniał skład na każdej pozycji:
"Mówię o bloku, który był na mistrzostwach Europy, oraz o zawodnikach, których jeszcze powołałem. Mamy po trzech piłkarzy na każdą pozycję. Sześciu-siedmiu zawodników nie mamy już w kadrze. Nie mamy napastnika, ale nie narzekam. W mojej głowie jest stworzenie zespołu, który będzie dobrze grał zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. W obronie wciąż nie robimy wszystkiego dobrze. Wprowadziliśmy pewne zmiany i chciałbym, żeby dzięki nim zespół był bardziej agresywny. Gramy wysoko w obronie. W ofensywie musimy mieć piłkę, tak jak w Szwecji, i dalej tak grać. Trzeba umieć się bronić i atakować".
Tarcza przed krytyką Ianisa Hagiego
Hagi po raz kolejny musiał odpowiadać na pytania dotyczące obecności jego syna, Ianisa Hagiego, w reprezentacji. Część kibiców uważa ją za przejaw faworyzowania zawodnika, ponieważ jest on synem selekcjonera.
"Ianis jest taki sam, wciąż ma 1,82 m wzrostu. Coś się zmieniło — ma teraz dziecko. Ianis gra w reprezentacji, niezależnie od tego, czy ci się to podoba, czy nie. Od 14. roku życia występuje we wszystkich reprezentacyjnych kategoriach. Przykro mi, że ci się nie podoba, ale jest częścią reprezentacji. Jest traktowany tak samo jak wszyscy inni. Raz grał, raz nie. Udowodnił swoją wartość, jest w odpowiednim wieku, potrzebuje więcej szacunku".
