Bajkowe zakończenie było blisko. Krótko przed końcem pierwszej połowy spotkania w Zenicy Dżeko trafił do siatki, a cały stadion eksplodował z zachwytu. Radość z ostatniego gola w ukochanej koszulce odebrał mu jednak sędzia VAR, który dopatrzył się wyjścia piłki poza boisko na początku akcji. Nie zmieniło to faktu, że cały wieczór należał wyłącznie do niego.
Definitywny koniec pewnej epoki nastąpił w 63. minucie. Wtedy kapitan gospodarzy, przy ogłuszającym aplauzie kibiców, kolegów z drużyny i rywali, przekazał opaskę i opuścił murawę.

Choć samo spotkanie zakończyło się remisem, najważniejsze wydarzenia miały miejsce po końcowym gwizdku. Koledzy z drużyny i członkowie sztabu szkoleniowego utworzyli dla odchodzącej legendy szpaler honorowy. Wyraźnie wzruszony Dżeko przywitał się następnie na murawie ze swoją rodziną.
"Najchętniej powiedziałbym, że dziś jest prima aprilis i robię sobie z was żarty. Na takie dowcipy jestem już jednak za stary" - uśmiechał się przez łzy po spotkaniu obecny napastnik Schalke oraz były zawodnik Fiorentiny, Fenerbahce, Manchesteru City, AS Romy, Wolfsburga czy Teplic. "Odchodzę spokojny. Zostawiam drużynę w dobrym stanie. Są tu młodzi chłopcy, którzy będą się jeszcze rozwijać" - powiedział.
"Pod względem fizycznym mógłbym jeszcze grać, ale musimy myśleć o przyszłości. Za dwa lata odbędą się mistrzostwa Europy, a ja będę miał wtedy 42 lata. Drużyna musi zacząć zgrywać się już teraz, w Lidze Narodów" - wyjaśnił, uzasadniając swoją decyzję o zrobieniu miejsca nadchodzącemu pokoleniu.
Dla Bośni i Hercegowiny Dżeko znaczy znacznie więcej niż tylko wybitny piłkarz. Urodzony w Sarajewie zawodnik, który dorastał w ogarniętym wojną kraju, stał się symbolem narodowej dumy, godności i nadziei na odrodzenie. Między innymi to on, jako niekwestionowany lider, wywalczył dla swojego kraju w 2014 roku pierwszy w historii awans na mistrzostwa świata.
"Nic w mojej karierze nie może się równać z dumą, którą czułem za każdym razem, gdy zakładałem tę koszulkę. To było moje marzenie z dzieciństwa" - przekazał żegnający się kapitan w mediach społecznościowych, dodając, że teraz przechodzi na stronę kibiców. "Widok naszych ludzi świętujących na ulicach był największym darem, jaki dała mi piłka. Teraz odchodzę szczęśliwy i wdzięczny za waszą miłość" - podsumował.
