Goście przystępowali do meczu z celem uniknięcia szóstej porażki z rzędu w Primeira Liga i przerwania passy słabych wyników. Z kolei gospodarze zamierzali podtrzymać doskonałą serię na własnym stadionie, na którym są niepokonani w tym sezonie, odnosząc osiem zwycięstw i dwa remisy w dziesięciu spotkaniach.
Drużyna Francisco Farioliego rzeczywiście od razu przejęła inicjatywę, a w ciągu pierwszego kwadransa 45,9% akcji miało miejsce w trzeciej strefie defensywnej Rio Ave. Piłkarze "Smoków" regularnie tworzyli zagrożenie pod bramką Ennio van der Gouwa, który nie był pewny przy swoich interwencjach. Podstawowym golkiperem zespołu jest Cezary Mistrza, ale Polak zmaga się obecnie z kontuzją pleców.
Niezwykle aktywny na prawej stronie był Oskar Pietuszewski, który po pierwszych chaotycznych rajdach zaczął stwarzać coraz większe problemy defensorom rywali. Skrzydłowy podejmował kolejne próby dryblingów i w 22. minucie efektownie minął obrońcę, wystawiając piłkę Victorowi Froholdtowi, który z bliskiej odległości zdobył trzecią bramkę w sezonie.
Wydawało się, że fani będą mieli kolejną chwilę radości tuż po zmianie stron, gdyż do siatki trafił Deniz Gul. Bramka napastnika została jednak anulowana po analizie VAR ze względu na spalonego Pietuszewskiego, który również brał udział w akcji.

Zawodnicy Porto wciąż kontrolowali przebieg gry, choć brakowało im skuteczności - w słupek trafił choćby Rodrigo Mora, a kolejnych okazji nie wykorzystywał Gabri Veiga. Pietuszewski został zmieniony w samej końcówce, z kolei całe spotkanie w barwach "Smoków" rozegrał Jan Bednarek. Polski obrońca w doliczonym czasie gry ucierpiał po starciu z rywalem, choć po chwili wrócił na boisko. W końcówce na murawie było dość nerwowo, zdenerwowany na brak reakcji był także Bednarek, a sędzia musiał pokazać kilka żółtych kartek, także trenerowi gospodarzy.

Ostatecznie starcie zakończyło się minimalnym zwycięstwem Porto, które pozwoliło im powiększyć przewagę nad Sportingiem do czterech punktów.
