2026 rok nie układał się do tej pory dobrze dla Rodrygo, a teraz można już zrzec, że będzie fatalny. Po Superpucharze Hiszpanii doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry na dwa tygodnie, więc nie miał możliwości przekonać do siebie nowego trenera.
Arbeloa po raz pierwszy postawił na Brazylijczyka w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Benfice w 8. kolejce fazy ligowej. Wtedy Brazylijczyk skończył z czerwoną kartką i został zawieszony na dwumecz w fazie play-off. Kilka dni później wszedł z ławki w meczu ligowym z Rayo Vallecano, gdzie nie spisał się najlepiej.
Następnie doznał urazu mięśnia, który wykluczył go z gry praktycznie na cały luty. Mógł wrócić podczas rewanżowego meczu z Benficą, ale trwało zawieszenie, więc nie mógł pojawić się na murawie. Alvaro Arbeloa posłał go do gry w ostatnim starciu ligowym przeciwko Getafe już w 55. minucie, ponieważ potrzebował impulsu w ataku, bo jego zespół przegrywał 0:1. Rodrygo zaliczył słabe wejście.
Najgorsze jednak dopiero czekało na Brazylijczyka. Rodrygo odczuwał ból kolana już w trakcie i po meczu, a we wtorek od rana przechodził szczegółowe badania. Na początku pojawiały się informacje, że na pewno nie zagra przeciwko Celcie Vigo w piątek, a później, że może to być coś poważniejszego.
Następnie dziennik Marca przekazał, że Brazylijczyk zerwał więzadło krzyżowe przednie, co po godzinie 16 potwierdził klub w oficjalnym komunikacie.
"Po badaniach przeprowadzonych dzisiaj przez służby medyczne Realu Madryt u naszego zawodnika Rodrygo zdiagnozowano zerwanie więzadła krzyżowego przedniego i zerwanie łąkotki bocznej prawej nogi" – czytamy w komunikacie klubu.
To oznacza, że Rodrygo czeka długa przerwa od gry – minimum 7, niektóre źródła podają, że nawet 10 miesięcy. Pewne jest to, że nie zobaczymy go podczas tegorocznych mistrzostw świata, gdzie rywalami Brazylii w fazie grupowej będą Maroko, Haiti i Szkocja oraz na początku sezonu 2026/27.
