Poniższy artykuł to zapis wypowiedzi Damiana Pedrosy dla czeskiego podcastu Flashscore. Argentyńczyk opowiada od swojej drodze od pierwszego kontaktu z zarządzaniem w piłce nożnej do przejęcia Zalaegerszegu (Zalaegerszegi Torna Egylet Football Club, ZTE FC).
Tło Pedrosy
Mój pierwszy kontakt z tym pięknym światem zwanym piłką nożną miał miejsce jakieś 15 lat temu. To niesamowite, jak szybko leci czas. Zaczęliśmy pracować w Talleres de Cordoba w Argentynie, w moim rodzinnym mieście, kiedy nasz bardzo dobry przyjaciel i świetny profesjonalista przejął klub i zebrał zespół bardzo młodych ludzi, z którymi zaczęliśmy prowadzić klub. To było szaleństwo, dzika jazda, wszystko działo się niezwykle szybko. Ale osiągnęliśmy wszystkie ważne cele. Pracowałem tam jako dyrektor generalny i dyrektor operacyjny.
Najtrudniejsze było to, że rozpoczęliśmy naszą podróż w trzeciej lidze argentyńskiej. Aby nie przedłużać i nie nudzić: w ciągu około czterech lat dotarliśmy do pierwszej ligi, a nawet zagraliśmy w Copa Libertadores. To była bardzo interesująca, ale też niezwykle wymagająca podróż. Spędziłem tam sześć lat, a potem - szczerze mówiąc - byłem dość wyczerpany tym stylem życia, ponieważ życie w klubie naprawdę nie jest łatwe. To praca 24/7. Dlatego założyłem własną firmę.
Zaczęliśmy produkować wydarzenia i po sześciu lub siedmiu miesiącach staliśmy się już dość widoczni, na szczęście rozwijaliśmy się bardzo szybko. W Cordobie zorganizowaliśmy wiele wydarzeń związanych z piłką nożną i nagle skontaktował się z nami CONMEBOL (południowoamerykańska konfederacja piłki nożnej)... Zaczęliśmy produkować turnieje Copa Sudamericana i Copa Libertadores, które były rozgrywane praktycznie w całej Ameryce Płd.
Dlaczego właśnie Zalaegerszeg?
Szczerze mówiąc, mój kolega Andres i ja po prostu szukaliśmy okazji do przejęcia klubu. Czuliśmy, że mamy potencjał, aby ponownie robić naprawdę dobre rzeczy w środowisku klubowym, więc zaczęliśmy się rozglądać.
Najpierw szukaliśmy w Urugwaju, ponieważ pochodzimy z Argentyny i to była najbliższa opcja. Ale te możliwości, szczerze mówiąc, nie odpowiadały naszym zainteresowaniom. Nie było łatwo znaleźć klub w Urugwaju, który spełniałby wszystkie nasze potrzeby i oczekiwania, więc wykluczyliśmy tę opcję. Potem kilka razy podróżowałem do Włoch; zaczęliśmy rozglądać się za możliwościami w Serie C i Serie B... I nagle, z dnia na dzień, pojawiła się możliwość przejęcia klubu na Węgrzech.
Na początku był to trochę szalony pomysł, ponieważ dla nas, pochodzących z Argentyny, bardzo trudno było nawet rozważyć węgierski klub. Nie znaliśmy ligi, kraju ani języka. Zaczęliśmy więc bardzo dokładnie studiować wszystko - kraj, piłkę nożną, ligę, w zasadzie każdy aspekt, który mógł wpłynąć na ten projekt - i szybko zaczęliśmy postrzegać to jako bardzo dobrą okazję. Duże wyzwanie, ale też ogromna szansa.
Znaleźliśmy kraj, który jest bardzo otwarty na piłkę nożną i ma infrastrukturę, którą trudno znaleźć nawet w znacznie większych krajach europejskich. Zawsze mówimy, że infrastruktura na Węgrzech nie ma się czego wstydzić w porównaniu do pięciu najlepszych lig na świecie i jestem tego całkowicie pewien... Znaleźliśmy bardzo dobrą infrastrukturę, dobre stadiony, bardzo dobry klub, wspaniałe miasto i ligę, która przechodziła okres poważnych zmian. To było coś, co mocno wpłynęło na naszą decyzję.
Różnice między Argentyną a Węgrami
Pod pewnymi względami różnice są naprawdę duże. Jak zapewne wiecie, w Argentynie kluby nie mają prywatnych właścicieli. Co cztery lub pięć lat ludzie głosują na to, kto będzie prezesem klubu, a właścicielami klubu pozostają sami ludzie - kibice, fani, których nazywamy członkami.
Na przykład kluby takie jak Talleres czy Belgrano, które są klubami z mojego miasta, mają około 50-60 tysięcy członków, którzy co cztery lata decydują, kto poprowadzi klub. To jedna z największych różnic między tymi dwoma światami, ponieważ koncepcja właściciela nie jest czymś, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Argentynie.
Kolejną różnicą jest oczywiście cała kultura wokół piłki nożnej. Pochodzimy z Argentyny, ze środowiska, które jest dosłownie szalone, jeśli chodzi o pasję i piłkę nożną. To prawdopodobnie dwie główne rzeczy, które postrzegamy jako inne niż w Argentynie.
Relacje z fanami
Szczerze mówiąc, początki wcale nie były łatwe. Jesteśmy pierwszymi Argentyńczykami - lub mieszkańcami Ameryki Południowej - którzy kupili klub piłkarski na Węgrzech, więc dla miejscowej ludności był to prawdopodobnie bardzo dziwny moment. Rozumieliśmy to. Mogliśmy wczuć się w to, co czuli, ponieważ nie jest łatwo, gdy dwóch Argentyńczyków przyjeżdża z zagranicy i zaczyna podejmować decyzje dotyczące klubu, z którym miejscowi ludzie byli związani przez całe życie.
Ale właśnie dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni do prowadzenia klubów w Argentynie z dużym zaangażowaniem ludzi, gdzie klub należy do kibiców, ludzie w Zalaegerszeg i w całym regionie Zala bardzo szybko zrozumieli naszą wizję. Naprawdę chcemy, aby każdy był częścią klubowej rodziny ZTE. Chcemy, aby ludzie uczestniczyli w codziennym życiu i działalności klubu.
I dziś czujemy się bardzo dobrze przyjęci. Ludzie rozumieją nasze pomysły, podzielają je i są bardzo cierpliwi. Biorąc pod uwagę, że od naszego przybycia minęło zaledwie sześć miesięcy, mogę powiedzieć, że sposób, w jaki zostaliśmy przyjęci, był naprawdę świetny.

Koncentracja na młodzieży
Jesteśmy klubem, który koncentruje się przede wszystkim na rozwoju młodych zawodników. Wierzymy, że w odpowiednim środowisku młodzi zawodnicy mogą poczynić znaczne postępy. Mamy trenera, który jest przygotowany do tego rodzaju pracy, a w Zalaegerszegu tworzymy środowisko, które wspiera ten rozwój...
Chcemy być drużyną kreatywną, inteligentną na rynku transferowym, zdolną do identyfikowania młodych talentów na całym świecie, sprowadzania ich, rozwijania, dbania o nich w każdym możliwym aspekcie, a następnie, oczywiście, przenoszenia ich na rynek w momencie, gdy decyzja jest dobra dla wszystkich stron.
I to jest ważna rzecz, którą ludzie czasami źle rozumieją - decyzja nie powinna być dobra tylko dla jednej strony. Musi być dobra dla zawodnika, dla klubu i dla właścicieli. I dokładnie to staramy się zrobić tutaj, w Zalaegerszegu.
Finanse
W tej chwili możemy powiedzieć, że mamy jeden z najniższych budżetów w lidze - z pewnością jesteśmy wśród dwóch lub trzech najmniejszych. Ale to świadoma, przemyślana decyzja. Zrozumieliśmy, że nie musimy wydawać szalonych sum pieniędzy, aby być konkurencyjnymi.
I myślę, że to pokazujemy - obecnie jesteśmy na siódmym miejscu i nadal poprawiamy się pod względem wyników. Nasze finanse, dzięki Bogu, stają się coraz bardziej stabilne, co jest dla nas niezwykle ważne. Stworzenie zdrowego finansowo klubu nie jest łatwe w świecie piłki nożnej.
Dziś możemy powiedzieć, że jesteśmy znacznie bardziej stabilni niż wtedy, gdy przybyliśmy. Jesteśmy bardziej ostrożni i odpowiedzialni. Staramy się utrzymywać niski budżet i być kreatywni i inteligentni, zamiast podążać ścieżką lekkomyślnych wydatków. Zawsze najpierw szukamy najmądrzejszego rozwiązania, a dopiero potem idziemy naprzód. W tej chwili nasze finanse są zdrowe, ale zawsze z nastawieniem na kreatywność i jak najlepsze wykorzystanie posiadanych zasobów.
Rekrutacja zawodników z Ameryki Południowej
Myślę, że w Europie niektóre południowoamerykańskie rozgrywki są nieco niedoceniane - na przykład brazylijska Serie B czy argentyńska druga liga. Często są one postrzegane jako niższej jakości, ale jest tam wielu graczy, którzy mogliby bardzo dobrze radzić sobie w naszych krajach; mam na myśli Europę Wschodnią.
Czasami myślę, że skauci lub dyrektorzy sportowi nawet nie patrzą na te ligi, ponieważ mówią: "To druga liga, nie mają doświadczenia w najwyższej lidze". Ale my sprowadziliśmy wielu utalentowanych zawodników, którzy nie mieli wielu minut nawet w drugiej lidze, a mimo to spisują się dla nas bardzo dobrze.
Drugą kluczową rzeczą jest stworzenie dla nich odpowiedniego środowiska. Wszystko jest inne - pogoda, język, kultura, muzyka - więc po zrobieniu pierwszego kroku i zaakceptowaniu ryzyka związanego ze sprowadzeniem zawodników, którzy nie są jeszcze "gotowymi produktami", trzeba stworzyć tutaj środowisko, w którym czują się komfortowo i są otwarci na pracę i poprawę.
