"Lechia odniosła zasłużone zwycięstwo. Mało nam dzisiaj wychodziło i nie ma co zakłamywać rzeczywistości, bo takie są fakty. Trudno coś dobrego powiedzieć o tym spotkaniu, jeśli chodzi o to, jak ono wyglądało w naszym wykonaniu" – skomentował Siemieniec.
Trener lidera ekstraklasy szczególnie był niezadowolony z postawy swojej drużyny do przerwy.
"Pierwsza połowa bardzo nam nie wyszła. Po przerwie były fragmenty, w których trochę lepiej zaczęliśmy grać, częściej pojawiać się w okolicach pola karnego Lechii, ale to było zdecydowanie za mało, aby wygrać mecz. Poza tym straciliśmy bardzo proste bramki" – ocenił.
Szkoleniowiec gości nie ukrywa, że jego zespół ma pewne problemy kadrowe, jednak nie zamierza dorabiać do występu w Gdańsku dodatkowej teorii. Podkreślił, że rywale zagrali z bardzo dużym zaangażowaniem oraz determinacją, włożyli też sporo serducha w każdy pojedynek.
"Byliśmy słabszym zespołem i zasłużenie przegraliśmy. Porażka to element sportu i trzeba się z tym uporać, jednak nie jest tak, że mamy to zaakceptować. Trzeba to przyjąć na klatę, wziąć się od następnego mikrocyklu do pracy i wykorzystać potencjał czterech kolejnych meczów u siebie. Co bym teraz nie powiedział, to słowa nic nie znaczą, musimy odpowiedzieć zwycięstwem. To byłoby najlepsze, co możemy zrobić. Bo Lechia pokazała, że przed nami dużo pracy" – dodał trener "Jagi".
Prowadzenie dał gospodarzom w 43. minucie Rifet Kapić, który popisał się efektowną indywidualną akcją, natomiast w 81. minucie oraz w doliczonym czasie świetne kontry swojego zespołu wykończył Aleksandar Cirković.
"Oczywiście końcowy rezultat jest dla nas fantastyczny, bo uważam, że rywalizowaliśmy z przyszłym mistrzem Polski, którego gra bardzo mi się podoba. Pierwsze 45 minut prawdopodobnie było najlepsze w naszym wykonaniu od dawna. Byliśmy agresywni w pressingu, prezentowaliśmy również bardzo dobrą strukturę w obronie, przeprowadziliśmy też wiele składnych akcji na tym trudnym boisku" – powiedział John Carver.
Angielski szkoleniowiec spodziewał się, że po przerwie Jagiellonia zdecydowanie zaatakuje.
"I oczywiście tak było. Przetrwaliśmy ten moment i byłem wręcz zachwycony tym, jak dzisiaj broniliśmy" – stwierdził.
Carver poświęcił jedną ze swoich wypowiedzi Tomasowi Bobckowi, który przy trzeciej bramce wyłożył piłkę na pustą bramkę Cirkoviciowi.
"Tomas walczy o koronę króla strzelców i w ostatniej akcji mógł sam strzelać, a podał piłkę koledze. Mówi to o nim zdecydowanie więcej jakim jest zawodnikiem. Nie jest egoistą, tylko gra z zespołem i dla zespołu. Ta akcja dużo również mówi o tej grupie piłkarzy" – podsumował Carver.
