Poznański klub zmuszony jest do wymiany murawy na Enea Stadionie czasami nawet co kilka miesięcy. To wynika z konstrukcji samego obiektu, na którym na poziomie boiska jest słaby przepływ powietrza, a dopływ promieni słonecznych jest mocno ograniczony. Ta najbliższa operacja jest jednak niespodziewana, bowiem nieco ponad trzy miesiące temu została położona nowa nawierzchnia, na której rozegrano zaledwie sześć meczów.
Tymczasem poznański klub poinformował, że już po niedzielnym meczu z Rakowem Częstochowa znów zostanie wymieniona murawa.
"W styczniu było wszystko perfekcyjnie, bo trawa była doświetlana, przykryta geowłókniną, podgrzewana od dołu i działały wentylatory, które poprawiały cyrkulację powietrza. Niestety, mecz z Lechią Gdańsk odbył się w ekstremalnych warunkach pogodowych. Źdźbła trawy były zamarznięte i wiele totalnie się połamało, były nie do odratowania. Ekipa robiła wszystko co mogła, żeby poprawić sytuację, ale natłok meczów nie jest sprzymierzeńcem przy tej codziennej pielęgnacji" – wyjaśnił Maciej Henszel z biura prasowego poznańskiego klubu.
Lech w niedzielę o godz. 17:30 podejmować będzie Raków Częstochowa i po tym spotkaniu zostanie wymieniona część boiska. Druga część operacji rozpocznie się po środowym spotkaniu Pucharu Polski "Kolejorza" z Górnikiem Zabrze.
"Kalendarz meczów napięty, ale działamy tak, żeby było optymalnie dla drużyny, żeby piłkarze mieli odpowiedni komfort w trakcie gry. Dbamy o każdy element, bo chcemy grać o pełną pulę w tym sezonie" – wyjaśnił Henszel.
Do przerwy reprezentacyjnej (22 marca) lechici na własnym stadionie rozegrają łącznie cztery pojedynki – z Rakowem, Górnikiem, Szachtarem Donieck w 1/8 finału Ligi Konferencji i Bruk-Betem Termaliką Nieciecza.
To prawdopodobnie nie będzie ostatnia wymiana boiska w tym roku. Już wcześniej klub zaplanował ją w czerwcu po koncertach Sanah i Dawida Podsiadły. Szacunkowy koszt takiego przedsięwzięcia to ok. 700-800 tysięcy złotych.
