W poprzednim ligowym spotkaniu zawodnicy Lechii zremisowali w Gdyni w derbach Trójmiasta z Arką 2:2. Z kolei "Jaga" zanotowała taki sam rezultat na własnym stadionie w konfrontacji z Legią Warszawa. Zresztą w Ekstraklasie podopieczni trenera Adriana Siemieńca nie mają ostatnio najlepszej passy, bowiem trzy ostatnie spotkania zremisowali.
"Nie zmienia to faktu, że każdy zamierza zagrać z takim przeciwnikiem. Chcesz się przecież sprawdzić na tle najlepszych. To samo w sobie powinno być motywacją" - stwierdził w czwartek na konferencji prasowej w Gdańsku Carver.
Inna sprawa, że piłkarze z Białegostoku przeplatali w tym roku ligowe mecze z rywalizacją w Lidze Konferencji z Fiorentiną. Obecnie, po odpadnięciu z europejskich rozgrywek, mogą skoncentrować się na ekstraklasie.
"Obejrzałem oba ostatnie pucharowe mecze Jagiellonii. Różnica pomiędzy tymi spotkaniami była jak dzień i noc. Zwłaszcza pierwsza połowa we Florencji była niesamowita, goście zasłużyli, aby wygrywać 3:0. Zabrakło im trochę szczęścia, by awansować do kolejnej fazy" – ocenił. Angielski szkoleniowiec jest zdania, że ich najbliższy przeciwnik to topowa drużyna, z bardzo dobrym szkoleniowcem.
"To nie jest przypadek, że ten zespół jest liderem Ekstraklasy. Mieli dobry czas w Europie i świetne występy. A teraz grali jak równy z równym z czołową ekipą Serie A. Zdajemy sobie sprawę jak wyjątkowo trudny będzie ten mecz. Cieszy mnie natomiast to, że będzie to typowo piłkarskie spotkanie, bo zmierzą się drużyny, które chcą grać w piłkę. I mają w składzie wielu utalentowanych zawodników" – zauważył.
Konfrontacja Lechii z Jagiellonią rozpocznie się w piątek o godz. 20:30.
"Oczekuję tego meczu z dużą ekscytacją, bo jestem ciekaw jak zdamy taki test przed kolejnymi spotkaniami. To będzie dobra ocena i punkt wyjścia dla naszego zespołu. Liczymy się, biorąc pod uwagę styl gry rywala, że tym razem to my będziemy mieli mniej posiadania piłki" – podkreślił.
Pod koniec sierpnia w pierwszym meczu tych zespołów Jagiellonia triumfowała u siebie 2:0, natomiast w marcu ubiegłego roku gdańszczanie zwyciężyli na własnym stadionie 1:0.

"Na pewno wraca się do takich spotkań, zwłaszcza jeśli osiągnęło się dobry rezultat. Jagiellonia zachowała skład, ma tego samego trenera i jeśli chodzi o jej grę, to zmiany są niewielkie, dotyczą detali. Natomiast piątkowe spotkanie nie sprawi, że spadniemy z ligi, ani nie awansujemy na jakieś bardzo wysokie miejsce. To dłuższy wyścig, w którym trzeba zachować spokój" – przyznał.
W Lechii delikatnie „zaciął” się lider klasyfikacji strzelców ekstraklasy Tomas Bobcek. W tym roku słowacki napastnik zdobył tylko jedną bramkę, na inaugurację rundy wiosennej w Poznaniu z Lechem.
"Nie jestem tym specjalnie przerażony. Kreujemy sytuacje, w których Tomas ma szansę zdobyć bramkę. To świetny zawodnik i wiem, że w końcu zacznie je wykorzystywać. Bobcek oczywiście też musi mieć wiarę, że jest w stanie przekuć te szanse na gole. Potrzebuje też odrobinę więcej szczęścia" - podsumował trener Gdańszczan.
