"Chcieliśmy przejść do historii jako drużyna, która pierwsza wygrała w Ekstraklasie z Lechią. Ten wynik boli bardzo drużynę, która dała dzisiaj z siebie maksa, która nie tylko walczyła, ale również kreowała sytuacje. Oczywiście Lechia też takie okazje miała. Szkoda jednak, że w tym emocjonującym derbowym spotkaniu pierwszoplanową postacią była osoba spoza Arki i Lechii" – skomentował Szwarga.
Szkoleniowiec gospodarzy pozwolił sobie na komentarz, którego - jak zaznaczył - do tej pory na poziomie pierwszej ligi i ekstraklasy nie wygłaszał, czyli do pracy sędziego VAR. Chodziło przede wszystkim o sytuację z końcówki spotkania, gdy w polu karnym Lechii padł Vladislavs Gutkovskis po kontakcie z rywalem.
Dodał, że Arka jest jedną z dwóch drużyn w Ekstraklasie, która w tym sezonie nie dostała rzutu karnego. "Zaczynam podejrzewać, że tak też będzie do końca, że zagramy bez jedenastki. Sędzia VAR dostosował się do jakości murawy, albo nawet ją przebił, jeśli chodzi o jego decyzję przy sytuacji Gutkovskisa, bo sytuacja jest tak oczywista, że nie może być bardziej oczywista. Wyobraźmy sobie sytuację, że jest to ostatnia kolejka, jutro grają Widzew i Lechia, wygrywają swoje mecze i Arka ląduje w strefie spadkowej. I kto za to weźmie odpowiedzialność? Oczywiście trener, ale nie można przejść do porządku dziennego obok tego wydarzenia" – stwierdził szkoleniowiec gospodarzy.
Gdynianie objęli prowadzenie w 6. minucie po pięknym strzale Oskara Kubiaka, a tuż po rozpoczęciu drugiej połowy wynik podwyższył Marc Navarro.
"Pierwszy gol Arki to przepiękny strzał, stadiony świata, którego nie obroniłoby dwóch bramkarzy. Od razu po rozpoczęciu drugiej połowy straciliśmy drugą bramkę i nasza sytuacja była bardzo trudna. Tym bardziej, że przy stanie 0:2 rywale mieli szansę, aby podwyższyć wynik. Moi chłopcy nigdy się jednak nie poddają. Od pierwszego dnia pobytu w Lechii widzę, że mamy w drużynie świetny charakter i dobrego ducha" – przyznał trener gości John Carver.
Gdańszczanie zdołali doprowadzić do remisu. W 54. minucie kontaktową bramkę zdobył Kacper Sezonienko, a 180 sekund później stan rywalizacji wyrównał Iwan Żelizko.
"To był niesamowity i ekscytujący mecz. Wiedzieliśmy, czego się spodziewać, zwłaszcza jeśli chodzi o postawę Arki na własnym stadionie. Gdynianie zdobyli u siebie 25 punktów, najwięcej w Ekstraklasie. Wiedzieliśmy, jak bardzo trudny będzie to mecz i oczywiście taki był. Biorąc wszystko pod uwagę uważam, że remis jest wynikiem sprawiedliwym. Jestem także szczęśliwy, że nie zostałem pierwszym trenerem Lechii, który przegrał z Arką w ekstraklasie" – podsumował Carver.
