Oba zespoły stworzyły kapitalne widowisko, w którym wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie.
"To był niezwykły mecz i mówię to nie tylko dlatego, że wygraliśmy. Spotkały się dwie bardzo dobre drużyny, mecz był prowadzony na dużej intensywności, sporo było jakości w grze z piłką. To było najlepsze spotkanie ekstraklasy w tym sezonie, przynajmniej z tych, które oglądałem, czy w których braliśmy udział. Myślę, że wszyscy mieli naprawdę ogromną przyjemność z oglądania tego meczu" – zaznaczył szkoleniowiec.
Dla trenera Lecha było to pierwsze zwycięstwo nad Rakowem. Jak przyznał, to zespół grający mocno fizycznie, a do tego bardzo dobrze zorganizowany.
"Grają fizycznie i świetnie radzą sobie w tym aspekcie. Dlatego bardzo trudno gra się przeciwko temu zespołowi. To nie znaczy jednak, że nie mają dobrych jakościowo piłkarzy. Tak samo nie można też powiedzieć, że my jesteśmy słabsi fizycznie. Dzisiaj rywale mieli kłopot z naszą grą w trzeciej tercji, gdzie radziliśmy sobie nieźle. Cieszę się, że mogę odhaczyć, postawić "ptaszka" przy rubryce Raków" – przyznał
Duńczyk cieszył się, że jego zespół ustabilizował formę, o czym świadczą ostatnie wyniki.
"Zanotowaliśmy już czwarte z rzędu zwycięstwo w ekstraklasie. Jeśli dodamy dwie wygrane w Lidze Konferencji, to mamy serię sześciu zwycięstw. Mogę powiedzieć, że wygląda to dość stabilnie. Jesteśmy na dobrych torach i postaramy się to kontynuować" – przyznał.
Jak dodał, Lech potrzebował trochę czasu, by grać tak, jak to ma miejsce w ostatnich spotkaniach.
"Jesteśmy w tym składzie od dłuższego czasu, wrócili też zawodnicy po długich kontuzjach. Towarzyszy nam też coraz większa pewność siebie, a to pozwala nam lepiej wykonywać swoją pracę na boisku. Są już pewne mechanizmy w naszej grze, wiemy, kiedy musimy iść do pressingu, a kiedy go odpuścić. Poza tym, żeby wygrać w ekstraklasie mecz, trzeba grać na dużej intensywności" – wyjaśnił.
Trener Rakowa Łukasz Tomczyk po porażce czuł ogromny niedosyt. Tym bardziej, że jego podopieczni strzelili gola na 4:3, ale nie został on uznany z powodu niewielkiego spalonego.
"Nie przyjechaliśmy do Poznania, żeby się bronić. Mieliśmy w tym meczu wiele dobrych momentów i powinniśmy wywieźć stąd co najmniej jeden punkt. Przy stanie 3:3 nie wykorzystaliśmy dobrego fragmentu w naszym wykonaniu, zabrakło też trochę szczęścia. A potem tracimy bramkę na własne życzenie. Musimy być bardziej odpowiedzialni. Pracowaliśmy przez cały mikrocykl nad tym, by na połowie przeciwnika nie grać nonszalancko, nie ponawiać strat, bo Lech dobrze reaguje w takich sytuacjach" – skomentował.
Jak dodał, mimo sportowej złości widzi też pozytywne strony występu w Poznaniu.
"To był ciekawy mecz dla kibica, zaprezentowaliśmy wiele dobrych momentów, potrafiliśmy kreować szanse. Mieliśmy do tej pory bardzo dobry bilans w defensywie, trzy mecze z czystym kontem. Natomiast gdy strzelasz trzy gole na Lechu, ale tracisz cztery, to oznacza, że musisz jeszcze popracować nad tą grą w obronie. Po drugiej stronie mieliśmy jednak bardzo mocnego przeciwnika, mającego bardzo dobrych zawodników ofensywnych" – podsumował Tomczyk.
