Trener Górnika Michal Gasparik był po meczu zniesmaczony przede wszystkim okolicznościami, w jakich jego zespół stracił gola już w 2. minucie.
"Wiedzieliśmy, że nie będzie tutaj łatwo, że to trudny teren, ale nie mogę zrozumieć, jak można było stracić bramkę w ten sposób. Przez cały tydzień przygotowywaliśmy się na takie właśnie akcje. Zawinił prawy obrońca i stoper. Potem mieliśmy już mecz pod kontrolą. Przeciwnik bronił się bardzo głęboko, a my byliśmy bardzo cierpliwi i uważam, że zasłużyliśmy na tego wyrównującego gola - podkreślił słowacki szkoleniowiec.
Jego zdaniem po przerwie Górnik wciąż był stroną dominującą.
"Byłem przekonany, że w końcu strzelimy kolejnego gola, ale przełomowym momentem była sytuacja z podyktowany i odwołanym rzutem karnym. Potem już nie mieliśmy kontroli nad grą. A jeśli chodzi o karnego, to oglądałem potem tę sytuację i dla mnie był ewidentny. Czysty karny" - stwierdził Gasparik.
Zapytany o pozytywy tego meczu, zaznaczył: "Jesteśmy na drugim miejscu, mamy punkt więcej, choć przyjechaliśmy tutaj po trzy. Teraz gramy u siebie. Walczymy dalej".
Trener Bruk-Betu, mający świadomość, że jego zespół potrzebuje zwycięstw, aby uniknąć degradacji, był umiarkowanie zadowolony z remisu.
"To był dla nas trudny mecz. Górnik jest naprawdę mocnym zespołem, ma jasno określone, aby walczyć o najwyższe cele i ma pod tym kątem zbudowaną kadrę. To było widać na boisku. Ja chciałbym pochwalić swój zespół. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będą takie okresy, gdy będziemy się bronić całym zespołem. Wiem, że chciałoby się, aby nasze akcje były bardziej płynne, nie polegały tylko na szukaniu długiego, prostopadłego podania, żeby moi zawodnicy wygrywali pojedynki. Na ten mecz nasza strategia była jednak inna i dała nam jeden punkt. Dla mnie najważniejsze było, że zespół walczył do końca. Walczyliśmy o trzy punkty, ale mamy jeden. Wierzę, jednak że ta ogromna praca, którą wykonujemy na treningach przyniesie efekt" - podkreślił.
