Gospodarze zadbali o gorące emocje dla zmarzniętych kibiców, zdobywając prowadzenie już w drugiej minucie spotkania. Morgan Fassbender po dalekim i jednocześnie precyzyjnym podaniu od Igora Strzałka popędził w stronę bramki i choć przy pierwszej próbie został powstrzymany przez Marcela Łubika, to już drugi jego strzał zatrzepotał w siatce. Napastnik zdobył swoją trzecią bramkę w tym sezonie Ekstraklasy, a jego gol (1:44) był najszybciej uzyskanym trafieniem Bruk-Betu.
Rywale natychmiast ruszyli jednak do odrabiania strat, dominując w posiadaniu piłki. Aktywnością wykazywał się choćby Maksym Khlan, ale mimo wielu prób nie był w stanie pokonać Adriana Chovana. Następnie doskonałą okazję zmarnował Brandon Domingues, pudłując z bliskiej odległości. W końcu na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Erik Janża, jednak bramkarz końcówkami palców obronił uderzenie kapitana przyjezdnych.
Podopieczni trenera Michala Gasparika nie odpuszczali jednak ani na chwilę i w końcu dopięli swego. Tuż przed przerwą piłkę w pole karne wstrzelił Lukas Sadilek, a tę niefortunnie do własnej bramki skierował Arkadiusz Kasperkiewicz.
Po przerwie przewaga gości tylko rosła, ale defensywny mur rywali był dla nich nie do przebicia. Wydawało się, że szansa nadejdzie dziesięć minut przed końcem spotkania, kiedy sędzia Paweł Malec podyktował rzut karny po tym, jak Jarosław Kubicki zahaczył o nogę Wojciecha Jakubika. Arbiter podszedł jednak do monitora VAR i odwołał pierwotną decyzję, uznając, że kontakt między zawodnikami był zbyt słaby.

Mimo szans po obu stronach w końcówce starcia żadna z drużyn nie zdołała po raz drugi umieścić futbolówki w bramce. Remis oznacza, że Górnik przeskoczył drugą Wisłę Płock, ale nie zdołał zrównać się punktami z liderującą Jagiellonią. Bruk-Bet pozostaje na ostatniej pozycji.
