Piątkowe derby Trójmiasta długo będą budzić emocje. Nie tylko zapadły w pamięć efektowne trafienia Oskara Kubiaka czy Iwana Żelizko. Nie tylko pogoń Lechii za wynikiem, ale także poważna kontrowersja sędziowska na kwadrans przed końcem.
Wprowadzony w drugiej połowie Vladislavs Gutkovskis w 74. minucie padł w polu karnym przy wyraźnym kontakcie z Bujarem Pllaną. Odgwizdania karnego domagali się kibice, piłkarze i sztab Arki Gdynia, sytuację podobnie – choć mniej zdecydowanie – interpretowali komentatorzy Canal+. Za to sędzia Paweł Raczkowski oraz arbiter VAR Paweł Pskit nie dopatrzyli się żadnego przewinienia.
Dla Arki ta sytuacja mogła być kluczowa: dałaby prowadzenie w trudnej końcówce meczu i szansę na historyczną, pierwszą wygraną z Lechią na poziomie Ekstraklasy. Dlatego trener Dawid Szwarga podczas konferencji pomeczowej był wściekły.
Okazuje się, że słusznie. W sobotni wieczór Kolegium Sędziów PZPN podważyło decyzję arbitra głównego i arbitra VAR. O ile sędzia główny z boiska mógł mieć wątpliwości, o tyle brak interwencji VAR został uznany za błąd sędziowski.
"Trzymanie było dokonane przy użyciu dwóch rąk; Obrońca był skoncentrowany na przeciwniku, nie na piłce. Jego działanie było rozmyślne, mocne, uporczywe oraz długotrwałe; Nosiło istotny zamiar utrudnienia poruszania się rywalowi" – czytamy w uzasadnieniu.
