Niedzielne spotkanie w Białymstoku (godz. 14:45) zapowiada się na jedno z ciekawszych w 23. kolejce, choć innych szlagierów też nie zabraknie, np. mistrz Lech Poznań podejmie wicemistrza Raków Częstochowa.
Jagiellonia w czwartkowy wieczór ambitnie walczyła o odrobienie strat z Fiorentiną w barażach Ligi Konferencji. Po porażce u siebie 0:3, w rewanżu zwyciężyła po dogrywce 4:2, co nie wystarczyło do awansu do 1/8 finału.
Podczas piątkowej konferencji prasowej trener Legii nie ukrywał podziwu dla najbliższego przeciwnika.
"Jagiellonia zagrała świetny mecz, zwyciężyła zasłużenie, składam gratulacje. Bez względu na obecną pozycję Fiorentiny to jest renomowany rywal. Drużyna z Białegostoku pokazała jakość, dobrą formę. My też jednak jesteśmy podbudowani ostatnim zwycięstwem i dobrze wykonaną pracą na treningach" - podkreślił Papszun.
Przyznał, że po wygranej z Wisła Płock 2:1 "eksplozja radości" w ekipie z Łazienkowskiej była naprawdę duża.
"Nie ma się co dziwić, zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejszą serię bez zwycięstw. Zdjęliśmy ogromny ciężar z pleców. Tych kamieni było coraz więcej, grało nam się coraz trudniej. Oczywiście wiemy, że nasza sytuacja wciąż jest ciężka. Musimy dalej pracować, aby wykonać kolejny krok" - dodał.
A najbliższy krok to niedzielny mecz z Jagiellonią. Papszun określił aktualnego lidera ekstraklasy jako drużynę bardzo dobrze zorganizowaną, doświadczoną, grającą intensywnie, ale też swobodnie, mającą dużą jakość piłkarską.
"Nie oznacza to jednak, że nie dysponujemy swoimi atutami. W Białymstoku chcemy zwyciężyć, mamy plan na ten mecz" - zapewnił.
Papszun nie liczy na to, że Jagiellonia będzie zmęczona długą rywalizacją z Fiorentiną. "Nie będzie widać efektu zmęczenia, ponieważ w takich sytuacjach decyduje głowa. Poza tym Jagiellonia ma szeroką kadrę, a kilku piłkarzy wczoraj nie wystąpiło we Florencji" - dodał.
Przy okazji 51-letni szkoleniowiec odniósł się do niedawnego, głośnego transferu z Legii do Widzewa Łódź podstawowego obrońcy Steve'a Kapuadiego.
"Jest jak jest, nie ma co płakać. Musimy skupić się na obecnej sytuacji. Steve dużo nam pomógł w ostatnim meczu. Straciliśmy jednego z najlepszych zawodników, ale być może na jego miejsce wskoczy ktoś, kto będzie równie dobry, a może nawet lepszy. Trzeba myśleć długofalowo, choć dzisiejsza sytuacja jest taka jaka jest i musimy sobie z tego zdawać sprawę" - powiedział Papszun.

