Oskar Pietuszewski to nieoszlifowany diament, który w FC Porto znajdzie idealne warunki do rozwoju pod okiem Francesco Fariolego. Znany z Jagiellonii Nené opisał młodego polskiego skrzydłowego dla portugalskiej redakcji Flashscore. Obecnie występujący w malezyjskim Johorze portugalski pomocnik spotkał Pietuszewskiego, gdy ten zaczął pojawiać się w pierwszym zespole Jagiellonii jako 16-latek, i nie ma wątpliwości, że nowy numer 77 "Smoków" ma przed sobą świetlaną przyszłość.
"Na podstawie cech, które sam zaobserwowałem i meczów, które ostatnio śledziłem, to młody zawodnik o dużych umiejętnościach. Ma dobre warunki fizyczne, jest szybki i pokazuje charakter z piłką przy nodze, nie boi się popełniać błędów. Lubi wchodzić w pojedynki jeden na jednego, szuka asysty lub sam kończy akcje" – podkreśla Nené w rozmowie z Flashscore.
"Moim zdaniem podjął właściwą decyzję w karierze. Trafia do wielkiego klubu i dobrej ligi, gdzie może bardzo się rozwinąć. Musi poprawić podejmowanie decyzji, co przyjdzie z meczami i doświadczeniem, i ma wszystko, by zrobić wielką karierę. W FC Porto czeka go normalny okres adaptacji, bo wymagania są inne, a poziom rywali także. Wierzę, że fakt, iż ma już dwóch polskich kolegów w drużynie, bardzo mu pomoże w szybszym zaaklimatyzowaniu się zarówno w klubie, jak i w kraju" – dodaje.
Jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, są one oczywiste, natomiast prywatnie Oskar pozostaje osobą zamkniętą. Ten kontrast nie umknął Nene: "Gdy byłem tam, przychodził tylko na treningi. Był nieśmiały, ale na zajęciach pokazywał charakter, nie bał się ryzykować. Zawsze wydawał mi się bardzo spokojnym chłopakiem".
Mając doświadczenie gry od niższych lig w Portugalii aż po szczyt tamtejszej piłki i 69 rozegranych spotkań, Nené przekazał swojemu byłemu koledze jedną radę.
"Najważniejsza rada, jaką mogę mu dać, to by zachował swoją osobowość na boisku, nie bał się popełniać błędów i był takim skrzydłowym, jakiego wszyscy lubimy oglądać: silnym w pojedynkach jeden na jednego, szukającym dryblingu, wykorzystującym szybkość i grającym konkretnie. Potem, by cieszył się chwilą, był cierpliwy w swoim rozwoju i nie odczuwał presji, która może się pojawić, na przykład w Polsce. Wszystko w swoim czasie" – powiedział.
