Niedziela z Ekstraklasą: Raków wygrywa z osłabioną Pogonią, Legia opuszcza strefę spadkową

Zaktualizowany
Niedziela z Ekstraklasą:
Niedziela z Ekstraklasą:PAP/Leszek Szymański

W pierwszym niedzielnym meczu rozgrywanym w ramach PKO BP Ekstraklasy Motor Lublin zremisował bezbramkowo z Górnikiem Zabrze. W kolejnych spotkaniach GKS Katowice wygrał na wyjeździe 1:0 z Radomiakiem Radom, a Raków pokonał Pogoń 2:0. Na zakończenie niedzieli Legia wygrała u siebie z Cracovią.

Legia Warszawa - Cracovia (1:0)

Piłkarze Legii Warszawa wygrali u siebie z Cracovią Kraków 1:0 w ostatnim niedzielnym meczu 24. kolejki ekstraklasy. Drużyna trenera Marka Papszuna pierwszy raz od jesieni opuściła strefę spadkową.

Tydzień temu Legia odrobiła dwubramkową stratę i zremisowała w Białymstoku z Jagiellonią 2:2, ale nadal tkwiła w strefie spadkowej. Natomiast Cracovia przegrała z Piastem Gliwice 2:3, choć dwukrotnie prowadziła. "Pasy" chciały przełamać siedmioletnią niemoc, bo ostatnie zwycięstwo w Warszawie odniosły w 2019 roku.

Z powodu urazów w Legii nadal pauzują Portugalczyk Ruben Vinagre czy Paweł Wszołek. Z kolei w Cracovii kontuzjowani są m.in. Wiktor Bogacz i Gruzin Otar Kakabadze.

Kibice Legii przygotowali transparent z napisem "Niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze tej ziemi" oraz wielką flagę zajmująca całą trybunę, przedstawiającą kibica patrzącego w górę z rozłożonymi rękami. Następnie odpalili środki pirotechniczne w czerwono-biało-zielonych barwach. Potem spiker Łukasz Jurkowski złożył życzenia z okazji Dnia Kobiet.

Pomocnik Legii Wahan Biczachczjan w 7. minucie zdecydował się na strzał z dystansu, który sprawił trochę problemów bramkarzowi Sebastianowi Madejskiemu. Później głową uderzał Chorwat Mauro Perković, ale piłka wylądowała w rękach rumuńskiego bramkarza Otto Hindricha.

Chorwacki napastnik Legii Antonio Colak wcześnie opuścił boisko ze względu na kontuzję. Zastąpił go Duńczyk Mileta Rajović, który w 31. min wykorzystał niezdecydowanie obrońców i z bliska strzelił gola na 1:0. Było to jego pierwsze trafienie w meczu o stawkę od 18 grudnia.

Potem Kolumbijczyk Juergen Elitim oddał celny strzał z pola karnego, który został obroniony przez Madejskiego. Bramkarz Cracovii musiał się ponownie wykazać po kolejnym uderzeniu Biczachczjana.

Statystyki meczu Legia Warszawa - Cracovia
Statystyki meczu Legia Warszawa - CracoviaFlashscore

Na początku drugiej połowy szczęścia z dystansu spróbował napastnik Cracovii Kahveh Zahiroleslam, lecz bramkarz był na posterunku.

Później obie drużyny miały problem z kreowaniem okazji. W doliczonym czasie Mateusz Klich dośrodkował z rzutu wolnego, ale piłkę złapał Hindrich i gospodarze mogli cieszyć się z drugiego zwycięstwa w 2026 roku.

Cracovia z 33 punktami plasuje się na siódmym miejscu w ekstraklasie, a Legia zdobyła 28 pkt i w niedzielę awansowała na 15. lokatę, choć może ją stracić, jeśli w poniedziałek Arka Gdynia pokona na wyjeździe Wisłę Płock.

Raków Częstochowa - Pogoń Szczecin (2:0)

Piłkarze Rakowa od pierwszego gwizdka arbitra byli bardzo zmobilizowani i ruszyli z impetem z atakami na bramkę Pogoni. Już w 7. minucie rywalizacji Ivi Lopez był blisko wyprowadzenia swojej ekipy na prowadzenie, jednak jego strzał po ziemi nieznacznie minął światło bramki. W 10. minucie było już 1:0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do Jonatana Brauta Brunesa strącił Oskar Repka. Snajper Medalików bez najmniejszych problemów pokonał Valentina Cojocaru i wpisał się do protokołu arbitra z kolejną zdobytą bramką w tym sezonie. Pogoń miała duże problemy ze skonstruowaniem jakiejkolwiek akcji pod bramką rywala, a Raków cały czas szukał okazji do zdobycia drugiego gola. W 24. minucie drugą żółtą kartkę za faul na rywalu obejrzał Hussein Ali i sytuacja Portowców zrobiła się jeszcze trudniejsza. Raków w kolejnych minutach miał niezłe okazje za sprawą uderzeń Repki i Iviego Lopeza, ale każdy z tych strzałów był zbyt słaby, aby zaskoczyć dobrze dysponowanego Cojocaru. 

Druga połowa wyglądała podobnie jak pierwsza - Raków dominował i tworzył sobie kolejne sytuacje, a Pogoń czekała na swój moment z kontry. W 73. minucie ekipa z Częstochowy dopięła swego i w końcu podwoiła prowadzenie. Adriano Amorim idealnie dośrodkował na głowę Patryka Makucha, a ten przelobował swoim strzałem golkipera gości. Po tym trafieniu oczywistym było, że Pogoń będzie miała ogromne problemy, by myśleć w tym meczu nawet o remisie.

Raków do samego końca kontrolował przebieg spotkania, umiejętnie grał na utrzymanie, a Pogoń nie potrafiła w zasadzie przeprowadzić żadnego groźnego ataku. Finalnie mecz zakończył się zasłużonym triumfem gospodarzy 2:0, co było najniższym wymiarem kary dla drużyny ze Szczecina.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Radomiak Radom - GKS Katowice (0:1)

GKS Katowice od pierwszych minut przejął inicjatywę nad wydarzeniami boiskowymi i już w 4. minucie oglądaliśmy pierwszą groźną okazję. Wdowiak znalazł się w czystej sytuacji przed bramką Radomiaka, jednak fatalnie skiksował. Później akcję próbował ratować jeszcze Zrelak, ale jego strzał minął światło bramki gospodarzy. W 17. minucie Bartosz Nowak świetnie zagrał na wolne pole do Wdowiaka, ale tym razem błysnął Majchrowicz, który skutecznie interweniował. Radomiak próbował odgryźć się rywalom za sprawą stałych fragmentów gry, jednak za każdym razem defensywa drużyny z Katowic odpowiednio opiekowała się ofensywnymi piłkarzami rywala. W 45. minucie goście zdobyli gola do szatni. Nowak dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a piłka po centrze trafiła do Jędrycha, który początkowo skiksował w dogodnej sytuacji, ale później zrehabilitował się i umieścił piłkę w siatce, wyprowadzając GKS na prowadzenie.

Druga połowa wyglądała podobnie jak pierwsza - GKS atakował, a Radomiak szukał okazji z kontry. W 62. minucie próbkę swoich możliwości pokazał Bartosz Nowak, który minął dwóch rywali, zagrał do Jirki, ale ostatecznie obrońcy wyjaśnili zagrożenie w okolicach własnej bramki. W 66. minucie Luquinhas zdecydował się na techniczny strzał zza pola karnego, ale Strączek interweniował bez zarzutu. Radomiak w końcowym kwadransie zepchał rywali do defensywy, ale za każdym razem brakowało konkretów. 

Na kolejną groźną sytuację czekaliśmy do 85. minuty meczu, kiedy to Baro oddał groźny strzał z rzutu wolnego, ale Strączek kapitalnie sparował piłkę na rzut rożny. Pomimo pięciu doliczonych minut Radomiak nie zdołał stworzyć już większego zagrożenia pod bramką drużyny Rafała Góraka i mecz zakończył się jednobramkowym zwycięstwem gości.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore

Motor Lublin - Górnik Zabrze (0:0)

Przed pierwszym gwizdkiem faworytem meczu wydawali się piłkarze Górnika Zabrze, jednak początkowe minuty należały do gospodarzy. Motor dłużej utrzymywał się przy piłce, ale brakowało w ich poczynaniach konkretów, przez co nie oglądaliśmy praktycznie żadnych groźnych sytuacji podbramkowych. Obie ekipy były bardzo niedokładne, gdy przychodziło do momentu oddania strzału na bramkę i w pierwszych 45 minutach nie obejrzeliśmy ani jednej groźnej okazji. Największym zdziwieniem było doliczenie przez sędziego dwóch dodatkowych minut do pierwszej części gry, bowiem niedzielne widowisko w wykonaniu piłkarzy Motoru i Górnika zdecydowanie nie porywało.

Liczyliśmy więc, że druga połowa przyniesie więcej ciekawych akcji. Niestety, nic bardziej mylnego. W 67. minucie Motor co prawda miał niezłą okazję po dośrodkowaniu Wolskiego na głowę Santosa, ale strzał tego drugiego poszybował wysoko ponad poprzeczką. W 85. minucie obejrzeliśmy drugi celny strzał na bramkę w całym spotkaniu - jego autorem był Erik Janża, lecz uderzenie Słoweńca z powietrza bez problemu wybronił golkiper Motoru. Do końca spotkania, mimo pięciu doliczonych minut, obraz gry się nie zmienił i obie ekipy podzieliły się punktami. Trzeba powiedzieć, że to zasłużony wynik, ale samo spotkanie stało na bardzo niskim poziomie i nie zobaczyliśmy w nim ani jednej stuprocentowej sytuacji.

Statystyki meczu
Statystyki meczuFlashscore
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen