Arka Gdynia - Lechia Gdańsk (2:2)
Pomorskie derby w Gdyni zaczęły się od presji na Arce, która nie tylko nie pokonała Lechii w Ekstraklasie jeszcze nigdy, ale w 50. derbach grała o przetrwanie. Mimo fatalnej murawy obie drużyny szukały szybkiej gry, a szybko udało się także otworzyć wynik. Już po pięciu minutach 19-letni Oskar Kubiak załadował z całej siły i piłka od poprzeczki weszła do siatki.
Lechia szukała odpowiedzi w kolejnych minutach, ale Pllana nie dał rady, a ostry strzał Bobcka w 12. minucie Węglarz dobrze zgasił. Słowacki napastnik wstrzelił się w 15. minucie, tyle że z wyraźnego spalonego. Tempo nieco przygasło mimo prób po obu stron, aż doszliśmy do doliczonego czasu pierwszej połowy.
W 45+7. minucie Bobcek wysłał piłkę po koźle w okienko, ale jakimś cudem Kike Hermoso wytrącił ją poza światło bramki głową. Hiszpan błysnął zresztą także po przerwie, bowiem jego ekwilibrystyczna przewrotka okazała się asystą przy strzale po ziemi Marca Navarro. Wymarzone prowadzenie 2:0 już sekundy po wznowieniu gry!
Gdańszczanie byli już na musiku i nie mogli czekać z powrotem do walki. Sygnał do ataku przyszedł od Kacpra Sezonienko – to on wykorzystał dogranie Kapicia w 54. minucie, przymierzył i po lekkim rykoszecie wkręcił piłkę do siatki. Niecałe trzy minuty później Iwan Żelizko z krawędzi pola karnego zaskoczył Arkę uderzeniem w okno i był remis.
Kolejne słowo powinno było należeć do gospodarzy. W 64. minucie Sebastian Kerk miał otwarte światło bramki, a uderzył tylko w słupek! Co gorsza, słupek prześladował Arkę także w 79. minucie, gdy Nazarij Rusyn z trudnej pozycji uderzył pod interweniującym Paulsenem, którego ratowało obramowanie. Z kolei pod koniec doliczonego czasu gry Węglarz zatrzymał ostatnie uderzenie Bobcka. Niedosyt będzie po obu stronach!

Cracovia - Piast Gliwice (2:3)
W spotkaniu dwóch najlepszych bramkarzy Ekstraklasy Cracovia miała więcej do udowodnienia – zremisowała pięć z sześciu ostatnich meczów i musiała wygrać, by utrzymać się w walce o czołówkę. Po dość równych pierwszych minutach – gdy pewne problemy miał Madejski przy obronie centry – przerwanie gry wymusiła pirotechnika.
Powrót zmienił obraz gry: gospodarze naciskali, często odbierali piłkę i po półgodzinie wydawało się, że gol musi wpaść. W 30. minucie urwał się Pau Sans, jednak utrudnił sobie atak przyjęciem i Plach zdołał go zatrzymać. Szybko udało się wypracować kolejną sytuację, w której Maxime Dominguez z dystansu posłał piłkę obok bramki. Niewiele lepiej z wolnego strzelał Klich w 32. minucie, gdy Cracovia wywalczyła rzut wolny w niezłym miejscu. A jednak Pasy przełamały impas i pierwszy raz od dwóch meczów zdobyły gola po wrzucie z autu Mauro Perkovicia. Piłkę zgrał głową Henriksson, a Dijon Kameri przed bramką świetnie wykończył.
Mimo aż 10 doliczonych minut Piast nie mógł znaleźć odpowiedzi, zneutralizowany w ataku bez większych problemów. Dopiero w 45+10. minucie Czerwiński głową wymusił instynktowną reakcję Madejskiego. Daniel Myśliwiec wybrał Barkouskiego i napastnik przydał się szybko: Sanca wypracował rzut karny, który Białorusin zamienił na gola w 54. minucie.
Gospodarze mieli bardzo poważne problemy z wyprowadzeniem ciosu, a Piast naciskał dalej, w poszukiwaniu prowadzenia. Aż do ostatniego kwadransa Krakowianie wydawali się bezradni. Wówczas rzut wolny Al Ammariego domykał na dalszym słupku Martin Minchev, który wygrał pozycję z Twumasim i trącił piłkę delikatnie tak, że wsunęła się przy słupku. Piastunki musiały gonić wynik i ponownie nos trenerski nie zawiódł Myśliwca: dwaj kolejni zmiennicy pogrążyli Cracovię: najpierw Jorge Felix w 82. minucie, a po nim Michał Chrapek w 88. minucie. "Pasy" nie zamierzały się poddać i do końca doliczonego czasu naciskały, jednak bez efektu. Piłkę na wagę remisu miał na nodze Mateusz Tabisz w 90+2. minucie, jednak Plach odetchnął po świetnej interwencji.

