Lechia Gdańsk - Cracovia (20:30)
Korona Kielce - Zagłębie Lubin (1:2)
Pierwsze minuty spotkania rozgrywanego w Kielcach to dominacja gospodarzy. Podopieczni Jacka Zielińskiego rzucili się do ofensywy, co chwilę niepokojąc defensywę rywali. Jasmin Burić mógł liczyć na przytomność obrońców, którzy blokowali liczne strzały przeciwników, ale sam również musiał zachować czujność, zatrzymując mocne uderzenie Wiktora Długosza.
Po kwadransie w końcu do głosu doszli także goście i od razu stworzyli zagrożenie. Umiejętności Xaviera Dziekońskiego sprawdził Jakuba Kolana, ale golkiper Korony również popisał się refleksem.
To jednak tylko pobudziło gospodarzy, którzy po chwili wyszli na prowadzenie. Tym razem Burić do spółki z obrońcą popełnili spory błąd, odbijając piłkę po strzale Konstantinosa Sotiriou. Natychmiast dopadł do niej Pau Resta, zdobywając swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie w tym sezonie. Ostatni raz do siatki rywali trafił 27 kwietnia 2025 roku w starciu z Jagiellonią Białystok.
Katastrofa po przerwie
Po zmianie stron przez długi fragment spotkania wszystko układało się po myśli zawodników Korony. Spotkanie było jednak wymagające, dlatego obaj trenerzy zdecydowali się na serie zmian. Jak się wkrótce okazało, zdecydowanie lepszych wyborów dokonał Leszek Ojrzyński.
Jednym z rezerwowych, który pojawił się na murawie, był Levente Szabo. To właśnie węgierski napastnik w 84. minucie odnalazł się najlepiej w polu karnym i wykorzystując zamieszanie pod bramką, zanotował swojego pierwszego gola w tym sezonie ligowym.
Piłkarze Zagłębia poszli za ciosem i już po dwóch minutach wyszli na prowadzenie. Tym razem gol znów padł po błędzie defensywy, ale przeciwników wyręczył rezerwowy Korony, Marcel Pięczek, który przy próbie interwencji niefortunnie pokonał własnego bramkarza. Ta bramka samobójcza ostatecznie kosztowała jego ekipę komplet punktów, bowiem "Miedziowi" utrzymali korzystny wynik i dzięki zwycięstwu zbliżyli się do lidera na dwa punkty.
