Na 10 kolejek przed końcem sezonu liderem w wyścigu o mistrzostwo Polski jest KGHM Zagłębie Lubin. Drużyna trenera Leszka Ojrzyńskiego w ostatniej kolejce wygrała na wyjeździe z Piastem Gliwice 3:1 i przy potknięciach Jagiellonii Białystok (0:3 z Lechią Gdańsk) i Lecha Poznań (1:2 z Widzewem Łódź) znalazła się na szycie tabeli.
"Udało się stworzyć fajny kolektyw, który coraz wyżej zawiesza sobie poprzeczkę. Ale też jesteśmy świadomi, że liderów tabeli już w tym sezonie było kilku. Była Wisła Płock, Górnik Zabrze, "koronowana” była Cracovia, a Jagiellonia miała rozgościć się na pierwszej pozycji na wiele tygodni. Teraz prowadzimy my, ale cały czas zachowujemy spokój. Teraz przyjeżdża do nas mistrz Polski, czyli Lech Poznań, i będzie to kolejny dla nas mecz z kategorii "sprawdzam”" – skomentował sytuację Zagłębia prezes klubu Paweł Jeż.
Ekipa z Lubina ma trzy punkty przewagi nad Jagiellonią, która rozegrała jednak jeden mecz mniej. Trzy "oczka” do Lubinian traci też Lech, a czwarty Raków Częstochowa - cztery. Później jest Górnik Zabrze i Wisła Płock, ale w tych przypadkach "Miedziowi” mają przewagę już, odpowiednio, sześciu i ośmiu punktów. Europejskie puchary wydają się więc być na wyciągnięcie ręki.
"Mamy marzenia i chcemy zagrać w pucharach. Do zrobienia jest 10 kroków. Co one dadzą, zobaczymy. Ale mogę już chyba powiedzieć, że byłoby duże rozgoryczenie, gdyby tych pucharów nie było. Marzenia i nadzieje zostały rozbudzone, a patrząc na tabelę, różnice punktowe byłby ogromny żal, gdyby się nie udało. Musimy wykorzystać szansę. Sezon może zakończyć się tak, że nawet piąty zespół w tabeli zagra w Europie" – tłumaczył Jeż.
W niedzielę Zagłębie czeka mecz z Lechem, a później Lubinianie zmierzą się jeszcze na wyjazdach z Arką Gdynia, Legią Warszawa, Górnikiem Zabrze i w ostatniej kolejce z Jagiellonią Białystok, a na Dolny Śląsk zawitają za to m.in. Cracovia oraz Pogoń Szczecin. To nie jest łatwy terminarz.
"Do podniesienia jest 30 punktów. Dzisiaj niektóre zespoły są w dołku, ale mogą złapać serię zwycięstw i pójdą w górę tabeli. My jednak patrzymy na siebie. Jesteśmy liderem po 24 kolejkach. Można narzekać na styl, mówić, że dopisuje nam szczęście, ale po tak dużej liczbie rozegranych meczów, nie można powiedzieć, że nasze wysokie miejsce to przypadek" – ocenił szef lubińskiego klubu.
Na pytanie, czy przygotowywane są jakieś specjalne premie dla zawodników za zajęcie miejsca dającego prawo gry w pucharach, a może już nawet mrożone są szampany, ze śmiechem odparł, że premie już dawno zostały ustalone.
"Mamy jednak co robić, bo już myślę, co dalej. Gdyby udało się zrealizować marzenia, jak to wszystko połączyć. Ostatni raz graliśmy w pucharach 12 lat temu, a więc to byłby nowy etap dla klubu. Jak połączyć grę na kilku frontach. Jeżeli już wrócimy do Europy, to nie chcemy zaniżać polskiego rankingu, który zbudowały nasze zespoły w poprzednich sezonach. Nie chcemy pożegnać się z rozgrywkami po dwóch czy czterech meczach. Myślimy o tym i chcemy, aby taki „problem” nas dotknął. Jeżeli staniemy w miejscu, będziemy mieć kłopoty i dlatego już teraz myślimy o tym, co dalej" – podsumował prezes Zagłębia.
