Jagiellonia wygrała z Motorem Lublin 4:1 (1:1), po bramkach Afimico Pululu, Sameda Bazdara, Jesusa Imaza i Tarasa Romanczuka; gola dla gości zdobył w pierwszej połowie Mbaye N’Diaye.
"Myślę, że kluczowym momentem w tym meczu była minuta, w której zrobiliśmy zmiany" - mówił trener Siemieniec na pomeczowej konferencji prasowej.
Motor na początku drugiej połowy uzyskał przewagę, na co sztab szkoleniowy Jagiellonii odpowiedział właśnie roszadami w składzie. W 59. min, przy wyniku 1:1, na boisko weszli Dawid Drachal i Samed Bazdar, zmieniając Nahuela Leivę i Alejandro Pozo. Drachal miał asystę przy golu Imaza, Bazdar zdobył pierwszą swoją bramkę w Jagiellonii.
Mimo wysokiego zwycięstwa drużyny, Siemieniec chwalił przeciwnika i jego szkoleniowca. "Za bardzo dobry mecz, do pewnego momentu uważam, że bardzo wyrównany, taki w którym obie drużyny miały swoje momenty (...). Motor co chwilę się odgrażał i też stwarzał zagrożenie" - mówił.
"Graliśmy z naprawdę dobrą drużyną, która, co było czuć, na boisku jest zespołem, wie co chce grać i jak chce wygrywać mecze" - powiedział Siemieniec.
Odnosząc się do zmian podkreślał, że cieszy go taka rywalizacja w zespole.
"Po zmianach obraz meczu się zmienił, była dobra energia, dużo pasji w grze, intensywności, przyspieszyliśmy i zdobyliśmy naprawdę bardzo ładne bramki" - dodał.
Trener Motoru Mateusz Stolarski przyznał, że po tych pierwszych zmianach w Jagiellonii zyskała ona przewagę.
"Trochę bardziej nas przycisnęła i - niesiona dopingiem publiczności - spowodowała, że straciliśmy bramkę na 1:2 w 72. minucie. Po tej straconej bramce nie byliśmy już w stanie zareagować, piłkarze Jagiellonii złapali swój rytm i raczej dominowali na boisku" - ocenił.
"Musimy dalej pracować i skupić się na tym, aby po naszych zmianach, gra nie spadała na jakości i była dużo lepsza. Nie może być tak, że grając do 65. min jesteśmy w stanie nawiązywać równorzędną walkę, a potem ta piłkarskość nam spada" - przyznał Stolarski.
