GKS Katowice - Górnik Zabrze (na żywo od 20:15)
Motor Lublin - Korona Kielce (2:0)
Pogoń Szczecin - Widzew Łódź (1:0)
W Szczecinie spotkały się dwa wielkie rozczarowania sezonu. Nawet wzmocnienia w przerwie zimowej nie przyniosły skoku jakościowego w grze Pogoni i Widzewa, choć gospodarze po dwóch zwycięstwach 1:0 chcieli budować serię. Tyle że to Christopher Cheng pierwszy postraszył miejscowych, dogrywając precyzyjnie do Bergiera przed bramką. Ten wykończył jednak słabo. Po upływie 10 minut swoją okazję miał Kamil Grosicki po mocnej centrze Koutrisa z lewej flanki. Z trudnej pozycji nie pokonał Bartłomieja Drągowskiego.
Choć oba zespoły szukały swoich okazji, to tylko nieliczne ataki kończyły się strzałami. A gdy już do nich dochodziło, jakość pozostawiała sporo do życzenia. Tak było w 29. minucie, gdy Bergier oddał jedyne celne uderzenie Widzewa do przerwy – wprost w Valentina Cojocaru. 10 minut później Grosicki bezpośrednio z wolnego nie "złapał" okienka bramki gości. Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian, a zmiany wyniku doczekaliśmy się w 58. minucie. Słabo wykonany wolny Pogoni skończył się mocnym strzałem Keramitsisa. Drągowski zdołał to zatrzymać, ale do wybitej piłki dopadł Karol Angielski i otworzył swoje konto w Pogoni potężnym wolejem.
Strzelec bramki nie mógł długo świętować - już parę minut później siadł na boisku i z bólem uda musiał zejść na ławkę. Trener Thomasberg szybko wykorzystał cztery zmiany, z kolei jego vis-a-vis zwlekał aż do ostatniego kwadransa. Gospodarze byli zadowoleni z minimalnego prowadzenia i skupiali się na upuszczaniu powietrza z rywali, którzy byli porażająco bezradni. Zamiast walki o gola, doszło do walk wręcz: gdy czerwoną kartkę zobaczył Kellyn Acosta, zaczęły się przepychanki, które zdominowały doliczony czas. Pod jego koniec słupek uratował jeszcze Cojocaru przy strzale Krajewskiego, chwilę po którym wybrzmiał gwizdek.

