Sytuacja z Papszunem wciąż niepewna. W niedzielę trener rozegra mecz nr 350 na ławce Rakowa

Sytuacja z Papsznem wciąż niepewna. W niedzielę trener rozegra mecz nr 350 na ławce Rakowa
Sytuacja z Papsznem wciąż niepewna. W niedzielę trener rozegra mecz nr 350 na ławce RakowaGrzegorz Wajda / Zuma Press / Profimedia

Nieco przycichła medialna burza, wywołana ujawnieniem planów trenera Marka Papszuna odnośnie jego przenosin z Rakowa Częstochowa do Legii Warszawa, ale sytuacja z tym związana wciąż czeka na wyjaśnienie. Tymczasem już w niedzielę, w 17. kolejce ekstraklasy, "Medaliki" zmierzą się na wyjeździe z Arką Gdynia.

Po czwartkowym zwycięstwie 4:1 w Lidze Konferencji nad Rapidem Wiedeń, nastroje w Częstochowie uległy zdecydowanej poprawie. „Sprawa Papszuna” i porażka z zamykającym tabelę Piastem Gliwice - 1:3 na własnym boisku - były trudne do przełknięcia dla sympatyków „Czerwono-Niebieskich”. O ile jednak kwestia przyszłości szkoleniowca jest raczej przesądzona, a jej rozstrzygnięcie to tylko formalność (kiedy i na jakich zasadach?), to porażka z Piastem stanowiła dużą niespodziankę, by nie powiedzieć sensację. Wielu obserwatorów widziało ją jako efekt całego zamieszania z trenerem. Ale po zwycięstwie nad Rapidem ton komentarzy się zmienił.

Przybyło opinii, że Raków przegrał, bo zwykle po przerwach na reprezentację gra gorzej (wcześniej przegrał z Górnikiem Zabrze 0:1 i Cracovią 0:2), zadecydowały indywidualne błędy Bogdana Racovitana i Oliwiera Zycha, a ponadto brakowało na boisku pauzującego za żółte kartki Stratosa Svarnasa, którego rola w zespole jest nie do przecenienia. I zapewne każdy z tych czynników miał wpływ na niekorzystny rezultat.

Natomiast w czwartek w Sosnowcu można było oglądać inny Raków: walczący, konsekwentny, bardzo skoncentrowany i co najważniejsze - skuteczny. Jaki Raków zobaczymy w Gdyni? Na odpowiedź trzeba poczekać do niedzielnego popołudnia.

Dla Rakowa będzie to mecz nr 350 z Papszunem jako trenerem. Chociaż czterokrotnie przyszło mu, w konsekwencji żółtych lub czerwonych kartek, prowadzić drużynę z wysokości trybun, a na ławce trenerskiej zastępowali go asystenci. Raz w tej roli wystąpił też obecny szkoleniowiec Arki - Dawid Szwarga.

Zresztą Szwarga w sezonie 2023/24 samodzielnie prowadził Raków, będąc zarazem następcą i poprzednikiem Papszuna, jako że ten po roku przerwy powrócił pod Jasną Górę. Szwarga jest wspominany w Częstochowie raczej pozytywnie, bo był bliski doprowadzenia „Czerwono-Niebieskich” do Ligi Mistrzów, ale później było gorzej. W Lidze Europy trafił na bardzo silnych rywali (późniejsi finaliści Atalanta Bergamo i Sporting Lizbona oraz Sturm Graz), zaś dopiero siódma lokata w ekstraklasie i tylko ćwierćfinał Pucharu Polski, to było zdecydowanie poniżej oczekiwań i możliwości obrońców tytułu mistrza Polski.

Co ciekawe, rakowską przeszłość ma również dwóch asystentów Szwargi: Tomasz Włodarek i Rafał Figiel. Pierwszy z nich pracował w Częstochowie w tym samym charakterze co teraz. Drugi grał w Rakowie w latach 2015-19, był nawet jego kapitanem i wywalczył z nim awans do ekstraklasy.

Boiskowa konfrontacja Szwargi z Papszunem, czyli w pewnym sensie ucznia z mistrzem, powinna być ciekawym widowiskiem. Tym bardziej, że Arka po powrocie do ekstraklasy na własnym boisku przegrała tylko raz 1:2 z Górnikiem Zabrze, ale w Pucharze Polski. W ekstraklasie jako gospodarz jest niepokonana (5 zwycięstw i 2 remisy). Pokonała Cracovię i Piasta oraz Wisłę Płock, Pogoń Szczecin i Lecha Poznań, a zremisowała z Radomiakiem i Koroną Kielce. Z kolei Raków spośród wszystkich drużyn ekstraklasy jest najskuteczniejszy na wyjazdach, gdzie zdobył aż 15 z 23 wywalczonych dotychczas punktów (5 zwycięstw i 3 porażki). Przegrał tylko w Radomiu, Szczecinie i Krakowie.

Ostatnie mecze Rakowa Częstochowa z Arką Gdynia
Ostatnie mecze Rakowa Częstochowa z Arką GdyniaFlashscore

Niedzielny mecz będzie czternastą konfrontacją Rakowa i Arki, licząc wszystkie rozgrywki. Arka wygrała tylko raz (wiosną 2020 roku na własnym boisku 3:2, mimo że do 72 min. przegrywała 0:2, a wyrównała dopiero w 88). Raków wygrywał ośmiokrotnie (po dwa razy w ekstraklasie i Pucharze Polski, z czego raz w finale, a czterokrotnie w dawnej II lidze, w której padły też cztery remisy). Przed 17. kolejką ekstraklasy Raków był szósty, a Arka dwunasta z pięciopunktową stratą.

Jeśli Raków w niedzielę wygra, to będzie to jego 201. zwycięstwo pod wodzą Papszuna. Po występie w Gdyni, „Czerwono-Niebiescy” aż do 18 grudnia będą grać co trzy, cztery dni i w tym czasie rozegrają jeszcze pięć spotkań. Już w środę (3.12) zmierzą się we Wrocławiu ze Śląskiem w 1/8 finału Pucharu Polski, a potem będą grać w dwie kolejne niedziele i dwa czwartki. Niedziele (7 i 14.12), to ekstraklasa i rewanż z GKS Katowice oraz zaległość z 4. kolejki z Zagłębiem Lubin (oba mecze w Częstochowie), a czwartki to finisz fazy ligowej Ligi Konferencji, gdzie rywalami będą Zrinjski Mostar (11.12 w Sosnowcu) i Omonia Nikozja (18.12 na Cyprze).

Poza Franem Tudorem, po czwartkowym starciu z Rapidem, żaden z częstochowian nie narzekał na jakieś urazy. Zresztą i Tudor został zmieniony w przerwie niejako, jak to określił trener, "profilaktycznie", bo sygnalizował kłopoty z mięśniem dwugłowym. Ale Tudor ma być gotowy do gry, podobnie jak Karol Struski, którego w czwartek nie było w kadrze meczowej.

Niedzielny mecz Rakowa z Arką w Gdyni sędziować będzie Karol Arys ze Szczecina. Początek o godz. 14.45.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen