Lechia objęła prowadzenie po strzale w 20. minucie Bośniaka Rifeta Kapiciam wyrównał w 63. z rzutu karnego jego rodak Ajdin Hasić.
"Wielki punkt dla nas, zwłaszcza po wczorajszych komplikacjach z przylotem do Gdańska. Bardzo cenimy sobie ten remis, bo pokazaliśmy mocny charakter i silną mentalność, zwłaszcza w drugiej połowie. Do przerwy kreowaliśmy sobie sytuacje, które powinniśmy wykorzystać. Byliśmy jednak trochę przestraszeni. Brakowało nam odwagi i chęci, aby grać piłką" – powiedział Elsner.
Po przerwie goście grali w dziesiątkę, bowiem w doliczonym czasie pierwszej połowy lewy defensor Knap otrzymał drugą żółtą kartkę. Według słoweńskiego szkoleniowca jedna z nich została podyktowana pochopnie.
"Arbiter był zbyt surowy. Natomiast w przerwie powiedziałem zawodnikom w szatni, że dopóki jest szansa, aby osiągnąć tutaj coś pozytywnego, to mają walczyć i dawać z siebie wszystko. Piłkarze wzięli sobie to do serca i pokazali swoją wartość. Mamy drużynę bardzo charakterną i zdeterminowaną, aby osiągnąć sukces" – podkreślił Elsner.
Z kolei trener Lechii komplementował rywali za grę w obronie, zwłaszcza kiedy musieli sobie radzić bez jednego zawodnika.
"Uważam, że kiedy graliśmy w pełnych składach, to byliśmy lepszym zespołem. Później, kiedy mieliśmy jednego zawodnika więcej, to dominowaliśmy jeśli chodzi o posiadanie piłki. To była też noc bramkarza gości, który pokazał bardzo dużo dobrych interwencji. W szatni czuliśmy rozczarowanie, bo tak naprawdę upuściliśmy dwa punkty, a nie zebraliśmy jeden" – przyznał John Carver.
Angielski szkoleniowiec przekonuje, że największym zagrożeniem ze strony drużyny, która otrzymała czerwoną kartkę, są stałe fragmenty.
"I właśnie po dalekim wrzucie z autu podyktowany został przeciwko nam rzut karny" – zauważył.
Gospodarze nie zdołali wygrać czwartego spotkania z rzędu, jednak 60-letni trener jest zdania, że początek rundy wiosennej jest w wykonaniu jego zespołu bardzo udany.
"Gdyby ktoś zaproponował mi na początku roku, że w dwóch pierwszych meczach zdobędziemy cztery punkty, to bym je wziął" – podsumował Carver.
