Trener Lecha, Niels Frederiksen: nie rozmawiałem jeszcze o przedłużeniu umowy

Trener Lecha, Niels Frederiksen: nie rozmawiałem jeszcze o przedłużeniu umowy
Trener Lecha, Niels Frederiksen: nie rozmawiałem jeszcze o przedłużeniu umowyPhoto by MARCIN GOLBA / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP

Trenerowi piłkarzy Lecha Poznań Nielsowi Frederiksenowi w czerwcu kończy się umowa. Duńczyk przyznał, że nie zastanawiał się jeszcze nad swoją przyszłością. - Możecie wierzyć lub nie, ale nie rozmawiałem jeszcze z władzami klubu o przedłużenie kontraktu – przyznał.

Pod koniec maja 2024 roku Frederiksen podpisał dwuletni kontrakt z „Kolejorzem”. Już w pierwszym sezonie szkoleniowiec, trochę niespodziewanie, wywalczył mistrzostwo Polski. Pytany o to, czy zostały podjęte rozmowy o przedłużeniu umowy, stanowczo zaprzeczył.

"W futbolu pół roku to naprawdę dużo czasu. Nie zastanawiałem się nad swoim kontraktem, ja w pierwszej kolejności miałem na uwadze przygotowania do rozgrywek i mecze, które nas niedługo czekają. Jestem przekonany, że jeśli będziemy mieli coś do powiedzenia w tym temacie, to… powiemy. Nie chcę o tym rozmawiać poprzez dziennikarzy" – mówił Frederiksen na spotkaniu z mediami.

"Nie mamy jakiegoś deadline’u. Akurat w przypadku trenerów nie ma okienka transferowego i tak jest dobrze" – dodał z uśmiechem.

W samym sztabie szkoleniowym w trakcie przerwy zimowej doszło do zmiany. Jego asystenta Markusa Uglebjerga, który na własną prośbę rozwiązał umowę, zastąpił Andy Parslow.

"Andy ma nam pomóc w udoskonaleniu stałych fragmentów gry, zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Ma spore doświadczenie, pracował w angielskiej Championship, gdzie te elementy są bardzo ważne" – wyjaśnił opiekun "Kolejorza".

Do innej zmiany dojdzie po zakończeniu rozgrywek. Najbliższy współpracownik Frederiksena, Sindre Tjelmeland, w nowym sezonie przejmie pięciokrotnego mistrza Norwegii – Molde FK. Trener mistrza Polski zapewnił, że taka sytuacja nie jest dla niego niekomfortowa.

"Jestem na 100 procent przekonany, że Sindre przez najbliższe sześć miesięcy zrobi dla naszego klubu wszystko, co będzie mógł. I to jest dla mnie najważniejsze. Nie jest to dla mnie jakiś problem, to normalne, że dobrzy trenerzy mają swoje ambicje" – skomentował.

We wtorek mistrzowie Polski rozpoczęli przygotowania do rundy rewanżowej. Do drużyny powrócili kontuzjowani zawodnicy m.in. Radosław Murawski, Patrik Walemark, Daniel Hakans i Antonio Milic. Lech w trakcie zimowej przerwy pozyskał tylko bułgarskiego bramkarza Płamena Andrejewa i jak przyznał Frederiksen, to może być jedyny transfer w tym okresie.

"Myślę, że to okienko transferowe nie będzie dla nas zbyt pracowite. Po powrocie kontuzjowanych graczy mamy bardzo szeroką kadrę. W futbolu oczywiście niczego nie możemy wykluczyć, a do zakończenia okresu transferowego pozostały jeszcze trzy tygodnie. Zastanawiamy się nad pozycją numer sześć, ale do składu wracają Gisli Thordarson i Radosław Murawski. Jeśli by jednak pojawiła się jakaś ciekawa oferta, to może byśmy ją rozważyli, natomiast nie jest to nic pilnego" – wyjaśnił.

Dodał również, że mistrz Polski nie zamierza rezygnować z usług jakiegokolwiek piłkarza.

"Oczywiście, gdyby się pojawiła oferta na Wojciecha Mońkę za 20 mln euro, to myślę, że trudno byłoby powiedzieć 'nie'… Natomiast nie zakładam, że jakikolwiek zawodnik nas opuści, nie mamy takich planów" – zapewnił.

W niedzielę lechici wylecą na trzytygodniowe zgrupowanie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie mają zaplanowane trzy sparingi. W pierwszym pojedynku w tym roku o ligowe punkty Poznaniacy 31 stycznia zmierzą się z Lechią Gdańsk. Początek drugiej części sezonu będzie dla nich niezwykle wymagający, bowiem rywalizują na trzech frontach. Jeśli awansują do 1/8 finału Ligi Konferencji, to do przerwy reprezentacyjnej (23 marca) rozegrają aż 14 spotkań.

"Na pewno jest to dla nas wyzwanie, ale też mamy już spore doświadczenie. Jesienią w ciągu kilku miesięcy zagraliśmy 32 mecze i mieliśmy wiele tygodni, w których musieliśmy rywalizować co trzy dni. Wiemy, jak prowadzić piłkarzy, jak zarządzać zespołem i jak rotować składem. I tak naprawdę nigdy nie będziemy na to narzekać, bo chcemy grać jak najwięcej i uczestniczyć w możliwie wszystkich rozgrywkach, najlepiej do samego końca" – stwierdził.

Za tydzień mistrzowie Polski poznają rywala w rundzie play off Ligi Konferencji. Będzie nim KuPS Kuopio (Finlandia) lub Shkendija Tetowo (Macedonia Północna).

"Nie ma to dla mnie większego znaczenia. Uważam, że jesteśmy w całkiem dobrej sytuacji, ale to nie oznacza, że będzie łatwo awansować. Jeśli wylosujemy Finów, to zapewne zagramy na boisku ze sztuczną nawierzchnią, a to nie jest do końca to, czego sobie bym życzył. Więc w tej sytuacji może lepsza byłaby druga opcja" – podsumował Frederiksen.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen