"Straciliśmy szansę na trzy punkty. Mieliśmy korzystny rezultat do przerwy. W drugiej połowie straciliśmy kontrolę nad piłką. Brak agresywności w polu karnym i poza nim sprawiły, że rywal miał wiele sytuacji i jedną wykorzystał. My mieliśmy swoje okazje, ale jeśli prowadząc nie strzela się gola na 2:0, to bywa tak, że kończy się remisem. Jest to sprawiedliwy rezultat, bo nie byliśmy na tyle dobrze grającym zespołem, by wygrać to spotkanie" – ocenił wydarzania na boisku trener Pogoni Thomas Thomasberg.
Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie gospodarze nadawali ton grze. Mieli sporo okazji do zdobycia bramek. Wykorzystali tylko jedną. Po przerwie role się odwróciły i to Bruk-Bet przeważał.
"Na ten mecz zmieniliśmy ustawienie i personalia, bo przed tygodniem w spotkaniu z Cracovią brakowało mi agresywności w grze zespołu. Teraz postawiłem na zawodników szybkich i ofensywnych. Niestety w pierwszej części mieliśmy zbyt dużo strat piłki, co sprawiało, że pozwoliliśmy piłkarzom Pogoni na szanse pod naszą bramką. Długo utrzymywaliśmy czyste konto i szkoda, że straciliśmy gola przed przerwą, chociaż uderzenie Sama Greenwooda z rzutu wolnego było piękne. Po przerwie postawiliśmy na technicznych piłkarzy, jak Rafał Kurzawa i Kamil Zapolnik, i to przyniosło nam efekt" – ocenił spotkanie Marcin Brosz, szkoleniowiec Niecieczan.
Thomasberg uważa, że o remisie zadecydowały kwestie mentalne.
"Nam zabrakło agresji i jakbyśmy się przestraszyli tego, że możemy ten mecz wygrać. Natomiast piłkarze Bruk-Betu po przerwie poczuli, że mogą z tego spotkania coś wyciągnąć i poszli za tą myślą" – zaznaczył Duńczyk.
