Trener Pogoni: to rozczarowujący wieczór, trafiliśmy na "ścianę" przeciwnika

Trener Pogoni: to rozczarowujący wieczór, trafiliśmy na "ścianę" przeciwnika
Trener Pogoni: to rozczarowujący wieczór, trafiliśmy na "ścianę" przeciwnikaPAP/Leszek Szymański

Pogoń Szczecin przegrała w Katowicach z GKS 0:2 w 17. kolejce ekstraklasy, mając ogromną przewagę na boisku. – To rozczarowujący wieczór – przyznał trener gości Thomas Thomasberg.

"Oczywiście nie jestem zadowolony. Często mieliśmy piłkę, stworzyliśmy sporo dobrych sytuacje, jednak ich nie wykorzystaliśmy. Oddaliśmy 25 strzałów, które były zablokowane, obronione. Nie strzeliliśmy niestety gola" – dodał.

Podkreślił, że GKS wypracował kilka okazji i po każdej przed bramką Pogoni było groźnie.

"W defensywie musimy włożyć najwięcej pracy. Nie udało się załatać naszych mankamentów w obronie. Czasem tak jest w meczach, w których się przeważa, że natrafia się na 'ścianę' przeciwnika. My próbowaliśmy ją przebić, m.in. wysokimi dośrodkowaniami. W kluczowych momentach straciliśmy dwa gole. GKS bronił się dziś bardzo dobrze" - ocenił.

Trener GKS Rafał Górak zaznaczył, że wiedział jak trudne zadanie czekało jego zespół.

"Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jeśli Pogoń zdobędzie gola, złapie luz – trudno ją zatrzymać. Byliśmy na to przygotowani. Po drugiej bramce trochę za bardzo się cofnęliśmy, bo mieliśmy rywala trochę zachwianego i gdybyśmy strzelili trzeciego gola, byłoby nam dużo łatwiej" – stwierdził.

Przyznał, że katowiczanie czyhali na błąd przeciwnika, który często był przy piłce.

"Mogliśmy w kontratakach pewne rzeczy rozwiązać lepiej i pokusić się o „zakończenie” meczu, a tak do końca były mocne emocje. Jestem pod wrażeniem naszej gry obronnej. Cieszy „zero z tyłu”, ale najbardziej cieszą trzy punkty, które chcieliśmy zadedykować rodzinie Jasia Furtoka (zmarły rok wcześniej były piłkarz GKS)" – powiedział.

Zaznaczył, że kontuzjowany w pierwszej połowie obrońca Marten Kuusk pojechał do szpitala i nie wiadomo, jakie są wyniki przeprowadzonych badań. Nie ukrywał, że mgła, jaka spowiła stadion przed spotkaniem, napawała go niepokojem.

"Kiedy przyjechałem na stadion trzy godziny przed meczem, nie było z boiska widać trybun, przeciwległej bramki. Jak widać, Jasiu trzymał wszystko w swoich rękach" – podsumował.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen