"Oczywiście nie jestem zadowolony. Często mieliśmy piłkę, stworzyliśmy sporo dobrych sytuacje, jednak ich nie wykorzystaliśmy. Oddaliśmy 25 strzałów, które były zablokowane, obronione. Nie strzeliliśmy niestety gola" – dodał.
Podkreślił, że GKS wypracował kilka okazji i po każdej przed bramką Pogoni było groźnie.
"W defensywie musimy włożyć najwięcej pracy. Nie udało się załatać naszych mankamentów w obronie. Czasem tak jest w meczach, w których się przeważa, że natrafia się na 'ścianę' przeciwnika. My próbowaliśmy ją przebić, m.in. wysokimi dośrodkowaniami. W kluczowych momentach straciliśmy dwa gole. GKS bronił się dziś bardzo dobrze" - ocenił.
Trener GKS Rafał Górak zaznaczył, że wiedział jak trudne zadanie czekało jego zespół.
"Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jeśli Pogoń zdobędzie gola, złapie luz – trudno ją zatrzymać. Byliśmy na to przygotowani. Po drugiej bramce trochę za bardzo się cofnęliśmy, bo mieliśmy rywala trochę zachwianego i gdybyśmy strzelili trzeciego gola, byłoby nam dużo łatwiej" – stwierdził.
Przyznał, że katowiczanie czyhali na błąd przeciwnika, który często był przy piłce.
"Mogliśmy w kontratakach pewne rzeczy rozwiązać lepiej i pokusić się o „zakończenie” meczu, a tak do końca były mocne emocje. Jestem pod wrażeniem naszej gry obronnej. Cieszy „zero z tyłu”, ale najbardziej cieszą trzy punkty, które chcieliśmy zadedykować rodzinie Jasia Furtoka (zmarły rok wcześniej były piłkarz GKS)" – powiedział.
Zaznaczył, że kontuzjowany w pierwszej połowie obrońca Marten Kuusk pojechał do szpitala i nie wiadomo, jakie są wyniki przeprowadzonych badań. Nie ukrywał, że mgła, jaka spowiła stadion przed spotkaniem, napawała go niepokojem.
"Kiedy przyjechałem na stadion trzy godziny przed meczem, nie było z boiska widać trybun, przeciwległej bramki. Jak widać, Jasiu trzymał wszystko w swoich rękach" – podsumował.
