Szkoleniowiec Rakowa Łukasz Tomczyk żałował, że sędzia nie uznał trafienia Lamine'a Diaby-Fadigi, i tę decyzję arbitra ocenił jako kontrowersyjną. Ale doceniał postawę swoich podopiecznych:
"W pierwszej połowie wszystko było okej. Graliśmy tak, jakby chciał, ale brakowało kropki nad i, czyli skuteczności. W drugiej połowie gra była bardziej wyrównana, warunki coraz gorsze, a mecz szarpany. Mało było piłki na takim poziomie jak przed przerwą. Chciałbym pochwalić postawę obrońców - każdy grał skoncentrowany, trzymał koncentrację przez cały mecz. Tego zabrakło nam przed tygodniem w Płocku. Jak obrona będzie działać, to potem w innych formacjach też będziemy coraz lepsi".
Pytany o absencję Jonatana Brunesa, Łukasz Tomczyk nie potrafił jeszcze określić jak długo ona potrwa i jak poważny jest to uraz. Natomiast Paweł Dawidowicz jest wyłączony z gry co najmniej na trzy tygodnie.
Natomiast trener Radomiaka Goncalo Feio, który w przeszłości pracował w Rakowie jako asystent Marka Papszuna, podkreślił, że zawsze miło przyjeżdżać do Częstochowy, która stanowi bardzo ważny punkt w jego karierze. Jeśli chodzi o sam mecz, to w jego opinii był on bardzo wyrównany, a minimalny błąd ze strony jego drużyny mógł przesądzić o wyniku spotkania:
"Na początku naszą dyscypliną potrafiliśmy nie tylko zablokować rywalom dostęp do własnej bramki, ale też tworzyć własne sytuacje. Gdyby nie obrona Zycha, a potem poprzeczka, to mogliśmy nawet objąć prowadzenie. Po przerwie zbyt rzadko graliśmy taką piłkę jaką byśmy chcieli. Raków miał groźne kontrataki, ale się wybroniliśmy, a zachowanie czystego konta z takim przeciwnikiem też jest ważne".
Feio zwrócił też uwagę, że dla jego zespołu był to dopiero pierwszy mecz w tej rundzie, więc jest jeszcze wiele rzeczy do poprawy. Podsumowując spotkanie dodał:
"Obie drużyny stać na lepszą grę".
