Trener "Medalików" na pomeczowej konferencji prasowej nie krył jednak zadowolenia ze zdobycia trzech punktów, bo był to jego czwarty mecz jako szkoleniowca "Czerwono-Niebieskich", ale dopiero pierwszy zwycięski.
"Wszyscy widzieliśmy jak to wyglądało. Pierwsza połowa bardzo dobra w naszym wykonaniu, chociaż pierwszą okazję do zdobycia bramki miał przeciwnik. Potem były szanse, by prowadzić nawet dwoma lub trzema bramkami. Trudny dla nas mecz, ale wygrany. Duża ulga" - przyznał.
Jeśli chodzi o drugą połowę, Tomczyk nie chciał tłumaczyć swoich podopiecznych za to, że pozwolili rywalom na tak wiele. Ujął to lapidarnie: "Musimy wymagać od siebie więcej".
Wyróżnił postawę Frana Tudora, Bogdana Racovitana, Karola Struskiego oraz zdobywcę bramki Iviego Lopeza.
Z kolei prowadzący Bruk-Bet Termalicę Marcin Brosz zwrócił uwagę, że jego drużynie w pierwszej połowie nie udało się zrealizować planu, by odrzucić gospodarzy jak najdalej od bramki Adriana Chovana. Jego zdaniem za mało było też wygranych pojedynków jeden na jednego:
"Daliśmy sobie za mało szans. Za to w drugiej połowie pokazaliśmy, że potrafimy ładnie prowadzić grę, a mecz toczył się na połowie Rakowa. Niestety, szwankowała skuteczność. Do końca wierzyliśmy, że uda się doprowadzić do remisu, ale tym razem się nie powiodło" - podsumował.
