"Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężkie spotkanie. I takie było. Na początku byliśmy niemrawi, nie weszliśmy dobrze w mecz, straciliśmy bramkę, ale dobrze zareagowaliśmy" – ocenił Ojrzyński.
Jak przyznał, dużo dały zespołowi zmiany przeprowadzone w drugiej połowie, kiedy Lubinianie zdobyli dwa gole.
"Pomarudzić mogę jedynie na utrzymywanie się przy piłce, ale zwycięzców się nie ocenia" – zaznaczył.
Podkreślił, że cieszy się z tego, iż jego zespół ma już 41 punktów.
"Nie wiem, czy to wystarczy do utrzymania... Jeszcze niedawno tak się wydawało, ale życie toczy się dalej. Na razie jesteśmy na bardzo dobrej drodze, by sprawić niespodziankę. 90 procent fachowców widziało w nas pewniaka do spadku" – wspomniał.
Przypomniał, że 13 marca minie rok jego pracy w klubie.
"Gdyby wtedy mi ktoś powiedział, że teraz będziemy liderem, odebrałbym to z przymrużeniem oka. Zawsze jest wiara, mamy w regulaminie premie za mistrzostwo nie po to, by go nie zdobywać. Podchodzę do tego spokojnie. Teraz czeka nas mecz z mistrzem Polski. To będzie dla nas weryfikacja" – powiedział.
Nie ukrywał, że jest w trakcie rozmów na temat przedłużenia kontraktu z klubem.
"Byłem rok temu potrzebny, przede wszystkim, by zespół się utrzymał w ekstraklasie. Powiedzieliśmy sobie, że teraz robimy ten deal, to czekam na podpisanie. Liczę też, że szybko załatwimy temat przedłużenia umów z naszymi zawodnikami" – podsumował Ojrzyński.
Trener Piasta Daniel Myśliwiec przyznał, że czuje się fatalnie.
"Nie lubię meczów, w których efektywny czas gry jest bardzo niski, są momenty, kiedy można zasnąć przy boisku, a czasem i na nim. Najtrudniejsze jest to, jak w chwilach 'zamrożenia', 'uśpienia' spotkania tchnąć jeszcze większego ducha w drużynę" – nadmienił.
Podkreślił, że jest mu żal, iż po zdobyciu bramki jego zawodnicy nie zachowali pełnej kontroli.
"Uważam, że zagraliśmy zbyt dobry mecz, wykreowaliśmy zbyt dużo, by w kluczowych momentach 'podać tlen' rywalowi. Traktuję to spotkanie jako kolejną lekcję, bo dało się wyczuć, że na tle takiego rywala, teraz już lidera, jesteśmy darzeni respektem. To mnie utwierdza w przekonaniu, że moi piłkarze wykonują dobrą pracę" – ocenił.
