Trener Zagłębia po emocjach w Kielcach: "Wygraliśmy dzięki determinacji i charakterowi"

Trener Zagłębia po emocjach w Kielcach: "Wygraliśmy dzięki determinacji i charakterowi"
Trener Zagłębia po emocjach w Kielcach: "Wygraliśmy dzięki determinacji i charakterowi"Photo by MARCIN GOLBA / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP

Piłkarze Korony przegrali u siebie z Zagłębiem Lubin 1:2 w piątkowym meczu ekstraklasy, mimo że po pierwszej połowie prowadzili i dominowali na boisku. - Wygrała determinacja, jedność i charakter - ocenił szkoleniowiec gości Leszek Ojrzyński.

Mecz w Kielcach miał dwa zupełnie różne oblicza, co po spotkaniu otwarcie przyznali obaj trenerzy. Do przerwy Korona prowadziła 1:0 po bramce Pau Resty, wyraźnie dominując na boisku. Opiekun Lubinian nie krył rozczarowania postawą swoich podopiecznych w pierwszej części gry, określając ją jako "mizerną".

"Momentami nasza gra wyglądała wtedy żenująco" – przyznał Ojrzyński. Dodał, że przełomem okazały się jednak decyzje podjęte w szatni.

"Od razu na dwie zmiany się zdecydowaliśmy się w przerwie, potem szybko zrobiliśmy następne dwie. Te zmiany spowodowały, że ci, którzy weszli przyczynili do tego, że zdobyliśmy dwie bramki" – mówił opiekun lubinian.

Zaznaczył, że Zagłębie, mimo braku zgrania wynikającego z licznych kontuzji, transferów i trudności w trenowaniu na naturalnej murawie w okresie zimowym, pokazało wielką wolę walki. Bramki dla gości padły po stałych fragmentach – rzucie z autu oraz rzucie rożnym.

Piorunująca końcówka i wygrana Zagłębia w Kielcach

"Dzisiaj wygrała determinacja, wygrała jedność, charakter, bo to było widoczne. Dzięki temu zwycięstwu mamy już 31 punktów w tabeli, co przybliża nasz zespół do celu, jakim jest utrzymanie w tej szalenie wyrównanej lidze" – podsumował spotkanie Ojrzyński.

Dla Jacka Zielińskiego i jego drużyny ten mecz był bolesną lekcją skuteczności. Trener Korony przyznał, że zespół musi "przełknąć gorzką pigułkę", zwłaszcza że w pierwszej połowie kielczanie prezentowali naprawdę dobrą grę. Kluczowym błędem okazał się brak podwyższenia prowadzenia.

"Mówiliśmy sobie już nawet w przerwie, że musimy ten mecz zamknąć na 2:0, bo ten wynik nam niczego nie gwarantuje" – wyjaśnił trener gospodarzy.

W drugiej połowie Korona dała się wciągnąć w styl gry narzucony przez rywala, co okazało się zgubne. Szkoleniowiec określił to mianem "bijatyki", w której piłka stale znajdowała się w powietrzu i była przepychana z jednej strony na drugą.

Zagłębie czuło się w takich warunkach zdecydowanie lepiej. Doświadczony szkoleniowiec odrzucił sugestie o braku sił swoich zawodników, wskazując raczej na utratę kontroli nad sposobem prowadzenia gry. Problemem był również słabszy dzień bramkarza Xaviera Dziekońskiego, któremu "nie szło" budowanie akcji od tyłu. Zieliński ocenił, że golkiper mógł być rozkojarzony po jednym z wcześniejszych błędów.

Istotnym momentem meczu było zejście z boiska Pau Resty. Hiszpański obrońca doznał złamania nosa i musiał zostać przewieziony do szpitala. Zieliński podkreślił, że jego nieobecność osłabiła zespół w defensywie.

"Jego zejście trochę nas osłabiło, jeśli chodzi o grę w powietrzu, bo to jest u nas jeden z lepiej grających głową zawodników" – mówił trener zespołu z Kielc. Kontuzja ta zapoczątkowała serię niefortunnych zdarzeń dla Korony, zakończonych stratą dwóch bramek.

Po piątkowym zwycięstwie Zagłębie awansowało na czwarte miejsce w tabeli. Ma 31 punktów i o cztery wyprzedza siódmą Koronę.

W następnej kolejce Korona zagra 13 lutego na wyjeździe z Radomiakiem, a Zagłębie dzień później podejmie na własnym boisku częstochowski Raków.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen