Arsenal wygrał bitwę na rzuty rożne z Chelsea. Gole zdobywali tylko obrońcy

Arsenal wygrał bitwę na rzuty rożne z Chelsea. Gole zdobywali tylko obrońcy
Arsenal wygrał bitwę na rzuty rożne z Chelsea. Gole zdobywali tylko obrońcyPhoto by ADRIAN DENNIS / AFP

Na zakończenie 28. kolejki Premier League w hitowych derbach Londynu Arsenal pokonał Chelsea 2:1, a wszystkie gole w meczu padły po rzutach rożnych. Tym samym Kanonierzy utrzymali pięciopunktową przewagę na czele tabeli nad Manchesterem City.

Pierwsze minuty spotkania stały pod znakiem chaosu z obu stron w fazie wyprowadzania piłki. Przede wszystkim rzucało się to w oczy po stronie Chelsea, gdzie bardzo niepewnie z piłką przy nodze wyglądał Robert Sanchez. Hiszpan nie raz i nie dwa podawał pod nogi rywali i rozpoczynał ich akcje. Z drugiej strony podobnie zachował się Martin Zubimendi, który wrzucił na minę Davida Rayę, ale ten wybił piłkę spod własnej bramki. 

Na pierwszą bramkę musieliśmy czekać do 21. minuty i jak na Arsenal przystało - padła ona po rzucie rożnym. Bukayo Saka dośrodkował na dalszy słupek na głowę Gabriela Magalhaesa, który zgrał wzdłuż bramki do swojego partnera ze środka obrony, a William Saliba posłał piłkę do bramki. 

Wydawało się, że Kanonierzy zejdą na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem, ale wtedy rzut rożny w doliczonym czasie gry do pierwszej połowy wykonywali goście. Za sprawą Reece'a Jamesa oni też stanowią problem w tym elemencie gry, a tym razem stało się tak nawet pomimo tego, że żaden piłkarz The Blues nie miał kontaktu z piłką w polu karnym. Futbolówkę chciał bowiem wybijać Piero Hincapie, ale te przeleciała mu po czuprynie i wpadła do bramki Rayi, doprowadzając do remisu. 

Druga połowa zaczęła się od świetnej okazji dla Chelsea, którą miał Joao Pedro, ale wówczas na linii świetnie zachował się hiszpański bramkarz Arsenalu, co jest zresztą jego specjalnością. 

W 66. minucie nadszedł kolejny kluczowy rzut rożny tego spotkania. Tym razem w narożniku boiska pojawił się Declan Rice, który dośrodkował na głowę Jurriena Timbera, a ten wyprowadził Arsenal na prowadzenie 2:1. 

To jednak nie był ostatni ważny akcent na Emirates, ponieważ kilka minut później z rajdem ruszył Gabriel Martinelli, który mknął z kontrą, aż został sfaulowany przez Pedro Neto. Sędzia natychmiast przerwał grę i ukarał Portugalczyka żółtą kartką, a że było to jego drugie upomnienie, to musiał opuścić boisko, a Chelsea ostatni kwadrans grała w dziesiątkę. 

W ostatnich minutach swoimi umiejętnościami popisał się jeszcze Sanchez, który wybronił strzał Eberechiego Eze, ale nawet bez wykorzystania tej okazji Arsenal zdobył dzisiaj trzy punkty i utrzymał przewagę nad Manchesterem City sprzed początku tej kolejki. Przypomnijmy jednak, że Kanonierzy mają jeden mecz rozegrany więcej. 

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen