Arteta domaga się więcej od swojego zespołu po niespodziewanym remisie Arsenalu

Trener Arsenalu Mikel Arteta po remisie swojego zespołu z Wolves.
Trener Arsenalu Mikel Arteta po remisie swojego zespołu z Wolves.MICHAEL REGAN / GETTY IMAGES EUROPE / GETTY IMAGES VIA AFP

Mikel Arteta przyznał, że Arsenal zasługuje na krytykę za własne błędy, które mogą zniweczyć marzenia o tytule mistrza Anglii, po tym jak liderzy roztrwonili dwubramkową przewagę w środowym meczu zakończonym remisem 2:2 na stadionie ostatnich w tabeli Wolves.

Bramki Bukayo Saki i Piero Hincapie wyprowadziły Arsenal na prostą drogę do zwycięstwa, które dałoby siedmiopunktową przewagę na szczycie tabeli.

Jednak drużyna Artety została zaskoczona w końcówce na zaśnieżonym stadionie Molineux, dając drugiemu w tabeli Manchesterowi City nową nadzieję w walce o tytuł.

Kapitalne uderzenie Hugo Bueno zmniejszyło straty, a debiutujący nastolatek Tom Edozie wykorzystał nieporozumienie między bramkarzem Arsenalu Davidem Rayą a środkowym obrońcą Gabrielem Magalhaesem i doprowadził do wyrównania w doliczonym czasie gry.

Po raz drugi z rzędu w lidze Kanonierzy nie zdołali utrzymać prowadzenia, po wcześniejszym remisie 1:1 na stadionie Brentford w czwartek.

City traci do Arsenalu tylko pięć punktów, mając jeden mecz rozegrany mniej, a w kwietniu czeka ich jeszcze domowe starcie z Kanonierami.

"Jestem niesamowicie rozczarowany. Musimy to zaakceptować. Musimy być wobec siebie krytyczni, bo to nie było wystarczająco dobre" – powiedział Arteta. "W lidze taka jest rzeczywistość – w ostatnich miesiącach brakuje nam regularności".

Po tym jak w dwóch poprzednich walkach o tytuł z City Arsenal roztrwonił wyraźną przewagę, drużynie Artety grozi, że znów zostanie prześladowana przez własne błędy z przeszłości.

Londyńczycy stracili już 11 punktów w ośmiu ligowych meczach w 2026 roku.

Wyraźnie wściekły na to, że Arsenal nie potrafił dobić Wolves, które w tym sezonie wygrali tylko jeden z 27 ligowych meczów, Arteta miał trudności z opanowaniem emocji.

"Bardzo trudno to zaakceptować. W drugiej połowie nie zagraliśmy tak, jak powinniśmy i jak wymaga tego walka o zwycięstwo w Premier League" – stwierdził. "Pewne podstawowe rzeczy musimy wykonywać, a robiliśmy je bardzo słabo, jedno po drugim. W efekcie nie mieliśmy ani dominacji, ani kontroli nad meczem. Lepiej tego nie oceniać. Wszyscy jesteśmy zbyt emocjonalni. Trzeba przyjąć cios, bo na to zasłużyliśmy. Bardzo łatwo pod wpływem emocji powiedzieć coś, co może zaszkodzić drużynie. Każdy chce dać z siebie wszystko".

Arsenal z każdą minutą wyglądał na coraz bardziej spięty w końcówce meczu z Wolves, co wyraźnie pokazuje, że liderzy tabeli odczuwają presję walki o pierwsze mistrzostwo Anglii od 2004 roku.

Teraz Kanonierzy muszą znaleźć sposób, by podnieść się po tej poważnej wpadce przed niedzielnymi derbami północnego Londynu na stadionie Tottenhamu, a następnie czeka ich kluczowy mecz u siebie z Chelsea 1 marca.

"Trzeba przechodzić przez trudne momenty. Dziś w ostatniej minucie zapłaciliśmy za to cenę. Musimy wykonywać podstawowe rzeczy znacznie lepiej niż dotychczas" – podsumował Arteta.

Frustracja Arsenalu dała o sobie znać po ostatnim gwizdku, gdy Raya i Gabriel wdali się w ostrą wymianę zdań, a napastnik Kanonierów Gabriel Jesus popchnął na murawę zawodnika Wolves Yersona Mosquerę.

Zapytany, jak zamierza powstrzymać swoich piłkarzy przed załamaniem się pod presją, Arteta odpowiedział: "Będąc bardzo blisko nich i przypominając im, jak są dobrzy. Trzeba się podnieść. W trudnych chwilach musimy pokazać, jak bardzo tego chcemy i jak dobrzy jesteśmy".

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen