Drużyna Artety wypracowała pięciopunktową przewagę na szczycie tabeli, w dużej mierze dzięki skuteczności przy stałych fragmentach gry.
Arsenal wyrównał rekord liczby bramek zdobytych z rzutów rożnych w jednym sezonie Premier League, strzelając dwa gole w wygranym 2:1 meczu z Chelsea w niedzielę, co dało już 16 bramek w tej kampanii. Jednak od czasu, gdy Nicolas Jover objął funkcję trenera stałych fragmentów gry, pojawiły się głosy krytyki dotyczące uzależnienia Arsenalu od tej strategii.
Dyskusja o tym, czy stałe fragmenty gry psują widowisko, jest bardzo żywa. Trener Liverpoolu, Arne Slot, przyznał, że nie czerpie już przyjemności z oglądania niektórych spotkań Premier League. Były napastnik Chelsea, Chris Sutton, który zdobył mistrzostwo Premier League z Blackburn, stwierdził, że jeśli Arsenal sięgnie po trofeum, będzie "najbrzydszym" mistrzem w historii Premier League.
Arteta pozostaje nieugięty i podkreśla, że jego jedynym celem w kontekście stałych fragmentów gry jest uczynienie Arsenalu jeszcze skuteczniejszym w tym elemencie.
"Frustruje mnie, że nie zdobywamy więcej bramek, a także że je tracimy. Chcemy być najlepszą i najbardziej dominującą drużyną pod każdym względem, taki jest cel tej ekipy, a jako klub mamy takie same ambicje. Dlatego staramy się to osiągnąć", powiedział dziennikarzom we wtorek, dzień przed wyjazdem na stadion Brighton.
Zapytany, czy zaskoczyła go krytyka pod adresem jego drużyny, Arteta odpowiedział: "To część pracy".
Trener City, Pep Guardiola, uważa, że zespoły powinny skupić się na dostosowaniu się do strategii stałych fragmentów gry, zamiast narzekać na ten temat. Arteta, który pracował z Guardiolą w City przed przejściem do Arsenalu, zgadza się z opinią rodaka.
"Teraz drużyny się dostosowują. Chelsea, zobaczmy, jaką ma jakość, ile bramek zdobywa po stałych fragmentach gry. Manchester United również. Gdy byłem w Man City, bardzo dużo pracowałem nad tym elementem", podkreślił.
Hiszpan nie przejmuje się opiniami, że Arsenal będzie "brzydkim" mistrzem.
"Nie wiem, czy można świętować bramkę w inny sposób niż każdą inną. Może na YouTube jeden gol wygląda lepiej niż drugi. Nie wiem. Chciałbym grać z trzema dodatkowymi zawodnikami na własnej połowie, żeby gra była bardziej efektowna. Ale taka nie jest rzeczywistość futbolu. Jeśli ktoś chce oglądać taki futbol, musi wybrać inny kraj, bo w Premier League przez ostatnie dwa, trzy sezony tego nie ma", zaznaczył.
