Drużyna Artety odzyskała pięciopunktową przewagę nad drugim Manchesterem City dzięki dubletom Eberechiego Eze i Viktora Gyokeresa na stadionie Tottenhamu Hotspur.
To było bardzo potrzebne dla Kanonierów, którzy w środę wypuścili dwubramkowe prowadzenie i zremisowali 2:2 z ostatnimi w tabeli Wolves, przez co losy tytułu przestały zależeć od nich.
Arsenal był zdruzgotany drugim z rzędu remisem, a Arteta przyznał, że trudno było podnieść zawodników po takim rezultacie, który sprawia, że City sięgnie po tytuł, jeśli wygra ostatnie 11 meczów.
Jednak Arteta i jego sztab szkoleniowy stopniowo odbudowali morale Kanonierów, motywując ich tak skutecznie, że po raz drugi w tym sezonie roznieśli Tottenham na strzępy.
Po listopadowym rozgromieniu rywala 4:1, Arsenal pokonał krótki dystans Seven Sisters Road, by zadać kolejną upokarzającą porażkę, która jeszcze bardziej pogrążyła Tottenham w dolnej części tabeli.
"Nie mogę być bardziej dumny i szczęśliwy z tego, co zobaczyłem na boisku, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie 72 godziny" - powiedział Arteta. "Oglądałem ten mecz ponownie i nie da się wytłumaczyć, jak mogliśmy zremisować z Wolves. Trzeba się podnieść, bo czujesz złość, wstyd, rozczarowanie. Nie czujesz tego, gdy to tylko praca. To nasza pasja. To nasz cel".
"Trzeba zjednoczyć wszystkich i to była prawdziwa radość. Powiedzieliśmy: 'kochajmy zawodników', ale potem trzeba to pokazać na boisku – i byliśmy znakomici".
„Trzeba się podnieść”
Arsenal nie zdobył żadnego dużego trofeum od 2020 roku i dwukrotnie wypuścił przewagę nad Manchesterem City w wyścigu o tytuł w sezonach 2002/23 i 2023/24, przez co jego charakter był ostatnio kwestionowany.
Trzecie zwycięstwo w ostatnich ośmiu meczach ligowych było bardzo potrzebnym dowodem, że Kanonierzy nie muszą załamać się pod presją.
"Gdy wszystko wisi na włosku i ludzie zaczynają wątpić, trzeba się podnieść" - powiedział Arteta. "Pokazaliśmy, z czego jesteśmy zrobieni, ale potem trzeba to udowadniać raz za razem. To ogromna huśtawka emocji".
To było najwyższe wyjazdowe zwycięstwo Arsenalu nad Tottenhamem w lidze od triumfu 5:0 w 1978 roku.
Nic dziwnego, że Arteta dołączył do zawodników na boisku po ostatnim gwizdku, by świętować z rozradowanymi fanami Arsenalu.
Wymowne jest, że impreza Arsenalu odbyła się przy pustych trybunach, bo zrezygnowani kibice Tottenhamu opuścili stadion na długo przed końcem meczu.
Dla tymczasowego trenera Tottenhamu Igora Tudora był to bolesny debiut w Premier League.
Zatrudniony w miejsce zwolnionego Thomasa Franka, Tudor zastał Tottenham pełen kontuzji i bez pewności siebie.
Tudor został wrzucony w walkę o utrzymanie, a Tottenham ma tylko cztery punkty przewagi nad strefą spadkową i grozi mu pierwszy sezon poza najwyższą klasą rozgrywkową od 1977/78.
"Różnica między drużynami była ogromna. Arsenal to jedna z najlepszych drużyn na świecie. W tym momencie, z naszymi problemami, byli dla nas zbyt mocni" - powiedział Tudor. "Brak pewności siebie był widoczny. Jestem bardzo smutny i zły, ale z drugiej strony dobrze zrozumieć sytuację. Teraz drużyna jest pełna problemów. Jedynym kluczem jest codzienna praca na treningach i pokora. Lekarstwem jest, by każdy z nas spojrzał w lustro i naprawdę spróbował zmienić swoje nawyki".
