Pięciokrotny triumfator Ligi Mistrzów odszedł z Tottenhamu do Realu Madryt w 2013 roku za 85,3 mln funtów, co okazało się dla Walijczyka niezwykle udanym ruchem.
Przeniósł się po zakończeniu sezonu 2012/13, mając na koncie 26 goli w 44 występach dla Spurs, a o jego pozyskanie zabiegało kilka czołowych klubów, w tym Manchester United.
W podcaście Stick to Football 36-letni Bale przyznał, że Czerwone Diabły zaoferowały większe pieniądze, ale był zdecydowany na transfer do hiszpańskiego giganta.
"Rozmawiałem z Davidem Moyesem, ale i tak moje serce było po stronie Madrytu. Miałem też ustalone coś z Danielem Levym, bardziej na zasadzie dżentelmeńskiej umowy... Bo nie chciał sprzedać mnie do rywala... 'Nie chcemy wzmacniać innej drużyny'.
"Więc jeśli pojawiła się oferta z Hiszpanii, Włoch, Niemiec czy skądkolwiek, mogłem potencjalnie odejść, bo jeśli nie zakwalifikowaliśmy się do Ligi Mistrzów, a tak się stało, miałem możliwość transferu. Taką mieliśmy dżentelmeńską umowę, choć Daniel Levy bardzo utrudniał sprawę."
"Myślę, że wybrałem właściwie, patrząc na ostatnie 12 lat" - dodał. "Nie rozmawiałem z United o zarobkach. Nie doszło do tego etapu. Zaoferowali więcej za mój transfer, a także zawodnika, ale szczerze mówiąc, temat szybko upadł".
Jedynym wzmocnieniem United był transfer Marouane'a Fellainiego z Evertonu za 27 mln funtów w ostatnim dniu okna, ale ten piłkarz nigdy nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań.
