Haaland został bohaterem spotkania, trafiając z rzutu karnego, ale zaznacza, że Manchesterowi City należał się jeszcze jeden gol autorstwa Rayana Cherkiego, który został anulowany, a zamiast tego pomocnik Liverpoolu Dominik Szoboszlai obejrzał czerwoną kartkę.
Po meczu Haaland powiedział: "Szczerze mówiąc, po pierwsze Cherki powinien po prostu podać mi piłkę, a ja bym strzelił. Po drugie, on mnie ciągnie, potem ja jego i zdobywamy bramkę, więc po prostu uznać gola i nie dawać czerwonej kartki. Ale sędzia musi trzymać się przepisów".
"Po trzecie, rzut karny – niesamowite uczucie. Po czwarte, Gigi Donnarumma – kapitalna interwencja. To był niesamowity mecz, a po nim byłem naprawdę wykończony. Niesamowite emocje po ostatnim gwizdku. Powiedziałem sędziemu, żeby po prostu uznał gola. Tego wszyscy chcieli i mam nadzieję, że Szoboszlai dostanie maksymalnie jeden mecz zawieszenia, bo wiem, że trzeba przestrzegać przepisów, ale według mnie warto czasem kierować się zdrowym rozsądkiem. Rozumiem jednak, że sędzia musi trzymać się zasad, więc to szanuję".
Zapytany o rzut karny, Haaland uśmiechnął się: "Musiałem trafić. Nie udało mi się strzelić na Anfield, ale teraz się udało, więc to niesamowite uczucie i byłem naprawdę zdenerwowany. Ludzie wokół mnie wiedzą, że się denerwuję. Moja partnerka wie, że się denerwuję, mój ojciec też! Ale reszta myśli, że jestem spokojny, co jest dobre. To nie jest nic złego być zdenerwowanym. To sprawia, że jesteś bardziej skoncentrowany, co jest na plus".
