Po pięciu meczach bez zwycięstwa w Premier League, Chelsea bardzo potrzebowała przełamania, choć już po 21 minutach mogła stracić gola.
Po zagraniu Kevina Schade, Trevoh Chalobah minął się z piłką, a Niemiec mając przed sobą pustą bramkę zdecydował się na podanie. Jego zagranie przeciął Tosin Adarabioyo, który może dziękować Robertowi Sánchezowi za uratowanie go przed samobójczym trafieniem.
Pięć minut później Chelsea wykorzystała sytuację, obejmując prowadzenie po tym, jak Enzo Fernández zablokował wybicie Michaela Kayode, a João Pedro – początkowo uznany za będącego na spalonym – mocnym strzałem z pola karnego zdobył bramkę.
Brentford mimo straty gola nie przestawał stwarzać zagrożenia. Blisko wyrównania był Mathias Jensen, który po świetnym podaniu górą od Mikkela Damsgaarda uderzył z woleja tuż obok słupka.
Jednak to Chelsea powinna schodzić na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem. Pedro Neto ograł rywala na prawej stronie i zagrał znakomitą piłkę wzdłuż bramki, ale Alejandro Garnacho z bliskiej odległości nie trafił do siatki.
Po przerwie drużyna Keitha Andrewsa była bliska wyrównania, lecz znów Robert Sánchez uratował Chelsea, odbijając nogą strzał Schade, który znalazł się sam na sam z bramkarzem.
Następnie na boisku zapanował względny spokój, żadna z drużyn nie stworzyła groźnych sytuacji, a Chelsea kontrolowała przebieg spotkania.
Ten stan trwał do momentu, gdy potężny strzał głową Igora Thiago minął słupek, ale wszelkie nadzieje Brentford na końcówkę szybko zostały rozwiane.
Nieudane przyjęcie Caoimhina Kellehera pozwoliło rezerwowemu Liamowi Delapowi przejąć piłkę w polu karnym, a bramkarz faulował go, co dało Cole’owi Palmerowi szansę na pewne wykorzystanie rzutu karnego.
Ten gol przesądził o losach spotkania, zapewniając Chelsea drugie zwycięstwo w dziewięciu ostatnich bezpośrednich starciach w Premier League z Brentford i utrzymując ją w walce o miejsce w Lidze Mistrzów UEFA, mimo wcześniejszej serii słabszych wyników, która zepchnęła ją w dół tabeli.
Dla Brentford dwunasta porażka w szesnastym wyjazdowym londyńskim derbowym meczu Premier League potwierdza słabą serię, ale kibice Pszczół nie mają powodów do większych obaw, bo ich drużyna zajmuje siódme miejsce, tracąc tylko punkt do dzisiejszego zwycięzcy.
