Po dwóch remisach z rzędu Manchester City musiał wrócić na zwycięskie tory, jeśli miał utrzymać się w walce o tytuł z Arsenalem. Brighton to co prawda rywal nieprzewidywalny, ale na Etihad Stadium seryjnie przegrywa. Wystarczyło tę serię podtrzymać.
Sprawdź szczegóły meczu Manchester City – Brighton

Prowadzenie do przerwy z karnego
Goście nie zamierzali ułatwiać zadania podopiecznym Pepa Guardioli i już po minucie Pascal Gross doszedł do strzału głową, który Donnarumma bronił na raty. Otwarcie Brighton wyglądało świetnie – Mewy były jak te z „Ptaków” Hitchcocka, raz za razem dziobiąc rywali. W 8. minucie Kadioglu wyszedł świetnie i tylko kończył gorzej, mocny strzał oddając wprost w tułów Donnarummy.
Ze świetnego wrażenia po starcie gości wkrótce niewiele zostało, bowiem City stanęło mocniej na nogach i zaczęło szukać pierwszego gola. W 21. minucie Jeremy Doku próbował z ostrego kąta, śląc piłkę wzdłuż bramki, pięć minut po nim niecelnie uderzał Erling Haaland, a w 38. minucie Doku padł w polu karnym i domagał się jedenastki.
Początkowo arbiter nie chciał o tym słyszeć, ale wezwany przed ekran podzielił opinię VAR – było nieprawidłowe zagranie Diego Gomeza i wielki Norweg mógł ułożyć piłkę na 11. metrze. Bez żadnego problemu zdobył swojego 150. gola w barwach City. Jak wylicza Opta, był to też gol nr 35 000 w Premier League.
Jeszcze pod koniec doliczonego czasu Tijjani Reijnders był o włos od poprawienia wyniku, gdy jego strzał zablokował na linii bramkowej Hinshelwood. Z kolei sekundy po powrocie do gry obrońca gości pod presją oddał piłkę Bernardo Silvie i Portugalczyk minął rywala, by uderzyć… tylko w słupek.
Brighton mogło odpowiedzieć prowadzeniem
Defensywa Brighton była wyjątkowo chwiejna przez pierwszy kwadrans drugiej połowy, lecz Obywatele nie wykorzystali tej fazy na podwyższenie wyniku. Cena okazała się wysoka, gdy Kaoru Mitoma zszedł z lewej do środka i oddał strzał zza pola karnego po ziemi, który wcisnął się do bramki przy dalszym słupku.
Mało tego, Mewy chciały pójść za ciosem i powinny prowadzić chwilę później. Mitoma posłał niemal perfekcyjne dogranie w pole karne, które minęło wychodzącego Donnarummę i dotarło do Diego Gomeza. Ten przed pustą bramką uderzył tak źle, jakby chciał wybić piłkę, a nie umieścić ją w siatce.
Paragwajczyk został zdjęty chwilę później, ale zanim jeszcze zszedł, City miało bardzo groźny rzut rożny. Po wrzutce Erling Haaland posłał świetną główkę w światło bramki, skąd Kadioglu ofiarnie wybił ją instynktownie swoją czupryną. Następnie Norweg uderzał pod słupek z dogrania Cherkiego, lecz Verbruggen odczytał kierunek świetnie.
Następne okazje na rozstrzygnięcie miał Rayan Cherki – w 86. minucie strzelał nad bramką, a w 89. minucie obok lewego słupka. W 90+2. minucie Haaland obił mocno broniącego ofiarnie Van Hecke, po nim Doku posłał piłkę nad poprzeczką. To było bicie głową w mur, które mogło skończyć się nawet porażką, bowiem to Brighton miało ostatni rzut rożny w meczu.

