Portugalski szkoleniowiec Młotów zabrał głos przed poniedziałkowym meczem FA Cup z Brentfordem i ujawnił, że swoje obawy przekazał bezpośrednio szefowi angielskich sędziów Howardowi Webbowi. Domaga się, by arbitrzy odwiedzili kluby i jasno wytłumaczyli piłkarzom, co jeszcze jest dozwolonym kontaktem, a co już faulem.
"To, co obecnie sędziowie dopuszczają i co dzieje się przy stałych fragmentach, jest, powiedziałbym, niemal szalone" - stwierdził Espírito Santo podczas spotkania z dziennikarzami. "Powinni to przeanalizować na nowo. Widzę tam mnóstwo fauli – kontakty, trzymanie, popychanie, blokowanie. Część jest legalna, ale większość zdecydowanie przekracza granice tego, co w piłce nożnej jest dozwolone" - uważa.
Według Espirito Santo najbardziej cierpią bramkarze, którzy przy rzutach rożnych mają bardzo trudne zadanie, bo napastnicy często celowo blokują ich ruchy. "Howard Webb był na tyle rozsądny, że przyznał, iż to kwestia wymagająca rozwiązania. Nie chodzi tylko o mnie, dotyczy to całej ligi" - dodał trener Młotów.
Portugalski szkoleniowiec nie jest jedynym, który alarmuje. Trener Liverpoolu Arne Slot niedawno stwierdził, że przez rosnący nacisk na stałe fragmenty gry oglądanie meczów nie sprawia już przyjemności, a szczególnie skrytykował Arsenal. Szkoleniowiec Evertonu David Moyes nazwał Kanonierów wręcz pionierami "ciemnych sztuk".
Fabian Hurzeler z Brighton również narzeka na zamieszanie w przepisach. "Czasem sędzia gwizdnie i jest faul, innym razem nie. Przy niektórych sytuacjach nie ma jasnej zasady" - skarżył się niemiecki trener.
