25-letni zawodnik przypomniał o swojej wartości w środowy wieczór w meczu przeciwko Evertonowi, wchodząc z ławki i asystując przy bramce Mateusa Mane w remisie 1:1.
To był dobry moment, by pokazać, jak duży wpływ ma na grę, zwłaszcza gdy Wolves walczą o utrzymanie.
West Ham jako pierwszy sprawdził możliwość transferu po otwarciu styczniowego okna, ale nie był skłonny spełnić oczekiwań finansowych klubu.
Od tego czasu stało się jasne, że Wolves są gotowi zaakceptować sprzedaż, a kwota około 40 milionów funtów powinna wystarczyć do sfinalizowania transakcji. Taka suma raczej nie odstraszy zainteresowanych klubów.

Forest aktywnie poszukuje wzmocnień w ofensywie, a Crystal Palace i Everton również uważnie obserwują sytuację.
Najciekawszymi kandydatami pozostaje jednak Newcastle United. Sroki próbowały pozyskać Stranda Larsena już latem, ale ich oferty w wysokości 50 i 55 milionów funtów zostały odrzucone.
Według źródeł możliwość sprowadzenia go za niższą kwotę ponownie wzbudziła zainteresowanie Newcastle, mimo niedawnych transferów Yoane'a Wissy i Nicka Woltemade.
Newcastle przygotowuje się do odejścia Willama Osuli i od dawna rozważało sprowadzenie kolejnego sprawdzonego napastnika. Profil Stranda Larsena idealnie wpisuje się w preferencje Eddiego Howe’a – potrafi zarówno prowadzić atak, jak i łączyć grę.
Źródła podkreślają, że zainteresowanie nim – i ewentualny transfer – nie jest negatywną oceną Wissy ani Woltemade, którzy wciąż odgrywają ważną rolę w planach klubu.
Od momentu debiutu w Premier League Strand Larsen zdobył 15 bramek i zanotował pięć asyst w 54 występach.
Wobec zainteresowania kilku klubów, decyzje dotyczące jego przyszłości powinny zapaść w ciągu najbliższego tygodnia – szykuje się transferowa rywalizacja w styczniu.

